Prezes NBP Leszek Balcerowicz uważa, że Polska jest obecnie bardziej zaawansowana w integracji z UE niż Grecja przed przyjęciem jej w 1981 roku czy Hiszpania i Portugalia przed wejściem do UE w 1986 roku. Biorąc pod uwagę większość wskaźników strukturalnej konwergencji Polska (...) jest bardziej otwarta na międzynarodowy handel niż Grecja po jej wejściu do EWG oraz Hiszpania i Portugalia w przededniu ich przyjęcia do UE - powiedział Balcerowicz na spotkaniu w Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju. Balcerowicz dodał, że udział polskiego eksportu do krajów Piętnastki w stosunku do całego eksportu wynosi obecnie ok 70 proc. i jest wyższy niż w przypadku Grecji, Hiszpanii i Portugalii w przededniu ich przyjęcia do UE. Zdaniem Balcerowicza korzystnie dla Polski wypada także porównanie z trzema krajami Europy Płd. w przededniu ich przyjęcia do UE, jeśli chodzi o różnice dotyczące stopy inflacji i stóp procentowych. Prezes NBP dodał, że Polska spełnia też kryteria z Maastricht w odniesieniu do poziomu długu publicznego w proporcji do PKB. Według Balcerowicza Polska osiągnęła wyższy stopień konwergencji jej gospodarki z jednolitym rynkiem, niż miały Grecja, Hiszpania i Portugalia w okresie przyjmowania ich do EWG w trzech najważniejszych kategoriach: konwergencji strukturalnej, makroekonomicznej i instytucjonalnej. W tych trzech kategoriach wciąż są w Polsce rzeczy do zrobienia, ale to samo można powiedzieć o niektórych krajach UE, które np. nie uporały się ze strukturalnymi problemami bezrobocia - powiedział. Jego zdaniem Polska ma niższy poziom tzw. realnej konwergencji, w której ważną rolę odgrywa poziom dochodów na głowę jednego mieszkańca, jest bowiem krajem, który dopiero chce doścignąć bardziej zaawansowane kraje europejskie. Brak realnej konwergencji pomiędzy Polską a UE nie może być powodem do opóźniania rozszerzenia UE - powiedział. W jego opinii perspektywa szybkiego członkostwa jest potężnym bodźcem do dyscypliny fiskalnej i poprawy jakości polityki ekonomicznej. Balcerowicz oddzielił fundamentalne dostosowywanie polskiej gospodarki do UE od dostosowywania w poszczególnych dziedzinach. Do tego pierwszego typu zaliczył m.in. działania zwiększające stabilizację makroekonomiczną, strukturalne reformy, takie jak: prywatyzacja, dyscyplinę wydatków publicznych, deregulację rynku producenta. Zmian tych polska gospodarka i tak musiałaby dokonać ponieważ są warunkiem doścignięcia bardziej zaawansowanych krajów. Dokonano tu wielkiego postępu, choć praca nie jest zakończona - powiedział Balcerowicz. Dostosowanie w specjalistycznych dziedzinach dotyczy np. Wspólnej Polityki Rolnej, kosztów wprowadzenia określonych standardów lub ruchu bezwizowego w ramach układu z Schengen. Balcerowicz uważa, że osiągnięcie konwergencji w tych ostatnich dziedzinach jest sprawą kosztów, a tym samym otwiera pole do negocjacji, jeśli chodzi o okresy przejściowe. Do korzyści szybkiego wejścia Polski do UE Balcerowicz zaliczył: pozytywny wpływ bliskiej perspektywy rozszerzenia na politykę ekonomiczną rządu, napływ zagranicznych inwestycji kapitałowych i dostęp do funduszy strukturalnych, które przeznaczane są na rozwój infrastruktury i w dłuższej perspektywie działają na rzecz pobudzenia wzrostu.

(PAP)