Sytuacja na parkiecie nie zmieniła się i nadal zdecydowaną przewagę mają kupujący. Nawet na chwilę nie dopuścili oni do głosu niedźwiedzi przez co nie mieliśmy nawet chwili większego ochłodzenia nastrojów. Trzeba powiedzieć, iż poziom 1046 pkt., na jakim WIG20 obecnie się znajduje w zdecydowany sposób zmienia krótkoterminowy obraz indeksu. Pozwala jednocześnie na utworzenie dwutygodniowej formacji odwrócenia trendu, zasłonięcie luki bessy z 21 września oraz przełamanie dołka z 17 września. Taki zestaw sygnałów kupna przesądza kontynuację korekty wzrostowej, ale można zastanowić się nad tym, jaki będzie jej przebieg. Czy dojdzie do tak spektakularnych wzrostów, jak przez ostatnie dwa tygodnie we Frankfurcie, czy Budapeszcie, czy też będzie to powolny, acz stanowczy ruch w górę. Za pierwszym wariantem przemawia dotychczasowe zachowanie giełd zagranicznych, gdzie odwrócenie krótkookresowego trendu nastąpiło gwałtownie. U nas było inaczej, gdzie dzisiejsze wybicie zostało poprzedzone okresem stabilizacji notowań. Układ oporów w przedziale 1000 - 1200 pkt. wskazuje, że droga na północ nie będzie łatwa.

Pewne wątpliwości są związane z poziomem dzisiejszych obrotów. Wynoszą one obecnie 80 mln zł, więc biorąc pod uwagę opóźnienie rozpoczęcia notowań to dobra wartość i będzie ona zapewne wyższa od wczorajszej. Ale jeśli uwzględniać skalę wzrostu to widać, że nie potrzeba aż tak dużych pieniędzy, by rynek pociągnąć mocno do góry. Oczywiście wzrost przy dużych obrotach jest zdrowszy, ale z drugiej strony sytuacja z dzisiejszej sesji może świadczyć o niechęci do pozbywania się w tej chwili akcji, co tłumaczy duży stopień wyprzedania rynku. Dlatego wydaje się, że nie ma co szukać dziury w całym i jeśli obroty przekroczą 100 mln zł to wzrost im towarzyszący należy uznać za wiarygodny.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu