Dokładnie takie wrażenie można odnieść obserwując notowania z 3 ostatnich tygodni. Jeśli jeszcze jakieś misie nie zasnęły (czytaj: zdołały wykreślić na wykresie czarną świecę), robią to jednego dnia, co przekłada się na wzrost na kolejnej sesji. Tak obrazowo wygląda sytuacja na rynku kontraktów terminowych. Poniedziałkowa sesja nie była pod tym względem odmienna, a podaż przeważyła tylko w krótkim okresie po otwarciu rynku kasowego i potem po godzinie 13.00.Z uwagi na dynamikę trendu radziłbym posiłkować się zniesieniami Fibonacciego i świecami japońskimi, odszukując w przeszłości ważniejsze wsparcia, które teraz mogą stać się oporami. W miniony piątek naruszona została linia 50-procentowego zniesienia Fibonacciego trendu spadkowego, zapoczątkowanego w kwietniu. Wczorajsze utrzymanie cen ponad tym poziomem jest potwierdzeniem pozytywnego sygnału i zapowiedzią wzrostu do poziomu następnego zniesienia (1370 pkt.).Jednak zarówno w piątek, jak i wczoraj zwyżkę powstrzymała trzecia linia wachlarza Fibonacciego (poprowadzona między kwietniowym szczytem a dnem z początku października). Warto zauważyć, że wcześniejsza ? druga linia ? została skutecznie przełamana dopiero za piątym podejściem. W krótkim terminie uwidacznia się silna strefa oporu między 1330 a 1370 pkt. Uważam, że w praktyce wzrost może się zatrzymać na wysokości 1350 pkt. W dłuższym terminie przełamanie 62-procentowego zniesienia Fibonacciego powinno poskutkować pełnym zniesieniem fali spadkowej. Jeśli chodzi o wskaźniki, to wyglądają one dość dobrze, ale i wytracają nieco dynamikę wzrostu, jednak chyba wszyscy zdawali sobie sprawę, że tak silny trend nie będzie możliwy do utrzymania.