Zbyt dużo swobody dla managamentuna szczeblu lokalnym

1,1 mld USD wydał w ubiegłym roku ten szwedzki koncern budowlany na ekspansję w Wielkiej Brytanii, Norwegii, Polsce i w Czechach. Nie wszystko wyszło tak, jak planowano, i Claes Bjoerk, szef Skanska AB, po raz drugi w ostatnich miesiącach musiał zrewidować prognozę wyników.Po III kwartale strata po odliczeniu pozycji finansowych wyniosła 132 mln koron wobec 6,5 mld koron zysku przed rokiem. Sprzedaż wzrosła z 70,5 mld, do 122,4 mld koron.Bjoerk przyznaje, że szczególnie zakupy w Polsce i Norwegii nie zostały zgrane w czasie. ? Poczynili drogie akwizycje, a teraz znajdują trupy w szafie ? komentuje Torkel Segerstedt, odpowiedzialny za inwestycje o wartości 4,5 mld USD w szwedzkim Handelsbanken. W portfelu ma 2,3-proc. pakiet walorów Skanska AB. Zdaniem Segersteda, wiarygodność korporacji jest pod wielkim znakiem zapytania i jest wątpliwe, czy zarząd Skanska AB kontroluje sytuację.W tym roku firma na rynku duńskim i brytyjskim poniosła straty w wysokości 1,1 mld.Bjoerk, który ze Skanska związany jest od 34 lat, zaś od 4 lat jest dyrektorem wykonawczym koncernu, nie wyklucza ograniczenia zatrudnienia i redukcji kosztów na takich rynkach, jak Norwegia, Finlandia i Polska. Na uporządkowanie duńskiego biznesu Skanska wydała 700 mln koron, zaś przejęcie operacji Kvaernera w Wielkiej Brytanii związane było z koniecznością odpisu 400 mln koron w II kwartale.Lokalny management miał zgodę na realizację agresywnej strategii ? stąd problemy z kontrolą na szczeblu centralnym ? uważają niektórzy analitycy. Jednocześnie zwracają oni uwagę, że tempo wzrostu Skanska AG (piątej według Bloomberga, a trzeciej w klasyfikacji Reutersa firmy budowlanej na świecie, obecnej w 60 krajach) było bardzo szybkie.Akcjonariusze oceniają firmę przez pryzmat wyników finansowych i stopniowo tracą cierpliwość. W okresie ostatnich dwunastu miesięcy akcje Skanska straciły jedną trzecią wartości.

W. Z., Bloomberg, Reuters