W pierwszych dniach stycznia 1994 r., informując, że rząd zastanawia się nad wprowadzeniem niewielkiej opłaty od każdej transakcji giełdowej, wicepremier Marek Borowski stwierdził: "niezręcznie wprowadzone opodatkowanie giełdy może pozbawić skarb państwa znacznych dochodów z prywatyzacji. Korzyści skarbu państwa z hossy na giełdzie przewyższają wszelkie możliwe do uzyskania wpływy z opodatkowania obrotów giełdowych. Podatek dochodowy spowodowałby spadek cen akcji, a zatem spadek, a nie wzrost dochodów budżetowych". Zarazem zauważył jednak zręcznie, że: "inwestorzy giełdowi osiągają znaczne zyski i powinni chociaż w części podzielić się nimi z budżetem".
Leszek Miller - minister anestezjolog
Pełniący w 1994 r. funkcję ministra pracy Leszek Miller stwierdził, że jego zadaniem jest "łagodzenie bólu transformacji" i wystąpił z propozycją wprowadzenia "niewielkiej" opłaty od transakcji giełdowych i przeznaczenia pozyskanych w ten sposób środków na pomoc społeczną. Warto przypomnieć, że zwrócił się on w tej sprawie o opinię do inwestorów giełdowych i, co więcej, po spotkaniu z nimi wydawał się przekonany do ich racji, stwierdzając, że do wprowadzenia podatku potrzebna jest zgoda inwestorów: "Jeżeli państwo uważają wprowadzenie opłat za przedwczesne, to ja odstąpię od tego pomysłu" - zadeklarował. Obecnie, jako premier rządu, opowiedział się przeciw wcześniejszemu opodatkowaniu dochodów uzyskanych na giełdzie. Czy będzie nadal konsekwentny w ich łagodnym traktowaniu?
Konstruktywny Wiesław Kaczmarek
Pod koniec stycznia 1995 r. w Ministerstwie Finansów prowadzone były prace zmierzające do wycofania się z podatku giełdowego od nowego roku.Za takim rozwiązaniem optował Wiesław Kaczmarek, będący wówczas ministrem przekształceń własnościowych, twierdząc, że "podatek ten jest dla rynku czynnikiem wyraźnie destrukcyjnym" oraz że "instrument ten miał na celu zachęcić do inwestowania długofalowego, a nie gry spekulacyjnej. Kilka rządów na świecie wycofało się już z takich podatków, uznając je za błąd, a nam przecież zależy na rozwoju rynku kapitałowego".
Reakcja Kołodki na błąd NBP
W ostatnich dniach lutego 1995 r. wicepremier minister finansów Grzegorz Kołodko postanowił zawiesić do końca czerwca podatek od sprzedaży akcji. Co go do tego skłoniło? Podobno sytuacja w Meksyku... "Kiedy w Meksyku nastąpił krach, z tamtejszej giełdy odpłynęły duże kapitały. Pieniądze te na razie nie są wykorzystane. Daję impuls dla inwestorów zagranicznych zachęcający ich do inwestowania na warszawskiej giełdzie". Jednak... "Jednak szczególnym impulsem do dokonania tego kroku była niesłuszna decyzja Narodowego Banku Polskiego o podniesieniu stóp procentowych" - stwierdził Kołodko. Zdaniem wielu obserwatorów, prawdziwym powodem zawieszenia podatku i ostatecznej rezygnacji z jego stosowania było jednak fiasko finansowe tego pomysłu, a więc niskie wpływy do budżetu.
Cytaty pochodzą z artykułów opublikowanych w "Rzeczpospolitej", "Nowej Europie" i "Gazecie Wyborczej".
Ukrócić spekulację, uszczęśliwić biednych
Według jednej z sentencji, w ramach pomocy krajom słabo rozwiniętym pieniądze biednych ludzi z bogatych krajów trafiają do kieszeni bogatych ludzi w biednych krajach. Zapewne aby przełamać ten stereotyp, w 1998 r., po dwóch latach konsultacji w Afryce, Azji, Ameryce i Europie, niezależna międzynarodowa komisja, składająca się z osiemnastu osobistości, zaproponowała, aby w celu zdobycia środków na pomoc w likwidowaniu nędzy na świecie wprowadzić opodatkowanie transakcji na rynkach finansowych. Propozycja ta ma długą i "naukową" tradycję. Została zgłoszona po raz pierwszy jeszcze w 1978 r. przez Jamesa Tobina, amerykańskiego ekonomistę, laureata Nagrody Nobla. Postulował on, aby spekulacyjne transakcje prowadzone na rynkach finansowych obłożone były podatkiem, z którego finansowany byłby rozwój państw Trzeciego Świata. Ten dawno zdezawuowany pomysł w sierpniu bieżącego roku nieoczekiwanie podjął premier Francji Lionel Jospin, inicjatywę dyskusji w tej kwestii poparł zaś kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder. Ma to prawdopodobnie związek z czekającymi w 2002 r. obu mężów stanu wyborami prezydenckimi. Za podatkiem opowiadają się antyglobaliści i środowiska lewackie w obu krajach. Ideę wprowadzenia tego typu podatku skrytykowali ministrowie finansów i szefowie banków centralnych kilku państw europejskich, w tym Niemiec i Francji. Ich zdaniem, jest ona zupełnie nierealna i niezwykle trudna do wprowadzenia, sam podatek zaś mógłby przynieść więcej szkody międzynarodowym przepływom finansowym niż pożytku. Ostatnio podobno nawet sam autor koncepcji wyrażał się o niej sceptycznie.
Historia podatku od sprzedaży akcji
- wprowadzony został ustawą z 21 października 1994 r., która dawała ministrowi finansów uprawnienia do ustalania stawki podatku (nie wyższej niż 0,3%) oraz okresowych zwolnień - obowiązywał od 1 stycznia 1995 r., a minister finansów Grzegorz Kołodko rozporządzeniem z 8 grudnia 1994 r. ustalił jego wysokość na 0,2%
- od końca lutego do 30 czerwca 1995 r. został zawieszony (obowiązywała zerowa stawka podatku)
- w czerwcu jego zawieszenie zostało przedłużone do końca 1995 r.
- został zniesiony na mocy ustawy z 13 października 1995 r.
- w pierwszej wersji Ministerstwo Finansów szacowało planowane wpływy z podatku na 70 mln złotych (700 mld starych złotych), następnie wielkość tę skorygowano do 40 mln zł
- wpływy z tytułu podatku wyniosły około 272 tys. zł w pierwszym tygodniu 1995 r., po pierwszym miesiącu około 894 tys. zł, a w ciągu całego okresu obowiązywania około 10 mln zł- "Obecnie można powiedzieć, że wpływy z podatku równoważą koszty ich uzyskania" - mówiła pod koniec stycznia 1995 r. Grażyna Kowalska, rzecznik Ministerstwa Finansów
Kosztowny pobór
Polski system podatkowy jest mało efektywny i drogi. Całkowite koszty związane z poborem podatków trudno precyzyjnie oszacować. Samo tylko utrzymanie aparatu skarbowego (izby i urzędy skarbowe) pochłania grubo ponad 1 mld zł rocznie. Wprowadzenie nowych podatków, np. od dochodów kapitałowych, w tym od zysków osiąganych na giełdzie, spowoduje powstanie następnych kosztów, obciążających banki i biura maklerskie.
Samoobrona
"Obrona konieczna", "30 podatkowych tricków", "Jak uniknąć podatków" - to najczęściej spotykane tytuły artykułów w prasie fachowej i popularnej, pojawiających się pod koniec każdego roku. Ich autorzy radzą czytelnikom, w jaki sposób zmniejszyć obciążenie podatkowe. To samo, choć w bardziej kameralnej atmosferze, czynią liczni doradcy podatkowi. Ile tricków znajdą inwestorzy giełdowi, gdy nadejdzie czas opodatkowania zysków z tego tytułu? A może po prostu wycofają się z tej "zabawy"?
Europa nie jest jednomyślna
Wbrew niektórym opiniom w państwach Unii Europejskiej nie ma jednomyślności w kwestiach regulacji podatkowych, a tym bardziej jednolitych dyrektyw. W różnych krajach obwiązują różne rozwiązania, zaś próby ich ujednolicania napotykają wielkie opory. Uzgodnienia w sprawie wspólnych zasad opodatkowania dochodów kapitałowych prowadzone jeszcze w 1999 r. wzbudziły wiele kontrowersji i nie doprowadziły do rozstrzygnięć, głównie ze względu na konsekwentny sprzeciw Austrii, Luksemburga i przede wszystkim Wielkiej Brytanii. Ta ostatnia broniła w ten sposób swej pozycji jako europejskiego centrum finansów. Ostatecznie przyjęto zasadę, że każdy z krajów Unii ma obowiązek informować władze podatkowe innych państw o dochodach z tytułu inwestycji, jakie ich obywatele osiągnęli na jego obszarze.
Podatki pospieszne i spóźnione
Tradycja pospiesznego rozpatrywania ustaw dotyczących zmian podatkowych jest naszą specjalnością. Ta sama procedura powtarza się niemal co roku, a bywało i tak, że podatnicy dowiadywali się o wysokości czekających ich obciążeń już w trakcie roku podatkowego (np. w 1993 r. ustawa określająca wysokość podatków na ten rok została przyjęta w marcu). Mimo że dyskusje na temat kształtu systemu podatkowego trwają niemal nieprzerwanie od początku gospodarczej transformacji, wciąż brak porozumienia między zwolennikami i przeciwnikami poszczególnych koncepcji, a więc i brak spójnych, długofalowych rozwiązań. W efekcie wciąż mamy do czynienia z rozwiązaniami doraźnymi i koniunkturalnymi.
Rządowi tak bardzo spieszącemu się obecnie z przeforsowaniem zmian podatkowych stanęła przed oczami sytuacja z 1999 r., kiedy znajdujący się wówczas w opozycji SLD przyjął taktykę zgłaszania niezliczonych wniosków do projektu ustawy, w celu storpedowania zmian, mających na celu obniżenie stawek podatkowych. Część obecnej opozycji starała się odpłacić podobną monetą, jednak nie udało się to ze względu na zbyt małą wydajność - Liga Rodzin Polskich zgłosiła około 100 poprawek, zaś posłowi Manickiemu udało się przed dwoma laty przedstawić ich ponad dziesięciokrotnie więcej.
Podatkowe przepływy
? Według danych Międzynarodowego Banku Rozliczeń (BIS) wartość transferów pieniężnych z krajów uważanych za raje podatkowe wyniosła w 1999 r. 164 mld USD, z tego na Kajmany przypadło aż 47 mld USD. Szacuje się, że ze względu na korzystne rozwiązania podatkowe w tym kraju ulokowano ponad 400 mld USD.
? W Niemczech wprowadzenie pod koniec lat osiemdziesiątych podatku od odsetek z oszczędności spowodowało odpływ z tego kraju oszczędności na kwotę około 45 mld marek.
? "Do innych krajów trafia około 35% kapitału, który mógłby być opodatkowany w Polsce" - powiedział tygodnikowi "Wprost" Vagif Mallayev z firmy SMG doradzającej w kwestiach podatkowych. Z artykułu pt. "Ucieczka do raju" ("Wprost" z 12 sierpnia 2001 r.) wynika, że czterech spośród dziesięciu najbogatszych Polaków przynajmniej częściowo płaci podatki za granicą (Jan Kulczyk, Zygmunt Solarz, Marek Mikuśkiewicz, Jerzy Starak).
? W Rosji obowiązuje podatek liniowy w wysokości 13%. Polska podpisała z tym krajem umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania.
? Na Węgrzech obowiązuje 3-proc. podatek dochodowy dla firm zagranicznych zarejestrowanych w tym kraju i prowadzących działalność poza jego granicami.
? Według danych NBP, w październiku br. depozyty złotowe ludności zwiększyły się jedynie o 260 mln zł, podczas gdy w poprzednich miesiącach ich przyrost przekraczał 1 mld zł. Październik miesiącem oszczędzania? Być może jest to pierwsza reakcja na zapowiedzi opodatkowania dochodów z oszczędności.