W pierwszych transakcjach za USD płacono 4,098 zł, za euro 3,596 zł, odpowiadało to poziomowi 11% ponad parytetem. Od razu nieznacznie przeważyła podaż, czego efektem było 10,85%, jakie zaobserwowaliśmy po godzinie. Dolar podrożał o 0,4 grosza, wspólna waluta o 1,1 grosza. Przez następne cztery godziny właściwie nic się nie działo. Dopiero około 14.00 ponownie przeważyły oferty sprzedaży. Kończyliśmy na 10,7%, przy kursach 4,115 i 3,608.
W piątek rynek był bardzo spokojny, w ciągu dnia złoty się osłabił, ale zmiany nie są duże. Dane o cenach żywności w pierwszej połowie listopada okazały się właściwie zgodne z oczekiwaniami analityków. Wzrost o 0,4% oznacza, że listopadowa inflacja może być mniej więcej na poziomie październikowej, która wyniosła 4,0% rok/rok lub nawet nieco niżej. Byłoby to z pewnością dobrą informacją.
W rozpoczynającym się właśnie tygodniu najważniejszym wydarzeniem będzie zapewne długo oczekiwane posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. Większość decyzji, które w ostatnim czasie podejmowane były przez inwestorów, dotyczyła bowiem ewentualnej kolejnej obniżki stóp procentowych. Czy rzeczywiście do niej dojdzie? Z ostatnich wypowiedzi członków RPP (przede wszystkim Leszka Balcerowicza) wynika, że wcale nie jest to takie pewne. Za cięciem przemawiają przede wszystkim: wciąż spadająca inflacja (w tym inflacja bazowa), problemy z aktywnością gospodarczą, związane przede wszystkim z niskim popytem wewnętrznym (świadczą o nich choćby ostatnie dane o produkcji przemysłowej i PPI) i zadowalający projekt budżetu na 2002 rok (członkowie Rady przyjęli go dość pozytywnie).
W piątek na rynku eurodolara niewiele się działo. Kurs otwarcia to 0,8787, zamknięcia 0,877 (był on jednocześnie dziennym minimum, najwyższy poziom osiągnęliśmy około 14.30, kiedy dotarliśmy do 0,8812).
Wstępne przewidywania, dotyczące listopadowej inflacji w Niemczech, pokazują, że powinniśmy się spodziewać kolejnego spadku wskaźnika. Szacunki mówią o 1,7% rok/rok (w październiku mieliśmy 2,0% rok/rok). W piątek dowiedzieliśmy się także, że PPI w październiku wzrósł jedynie o 0,6% rok/rok, co w porównaniu z 1,9% rok/rok we wrześniu oznacza bardzo wyraźne wyhamowanie trendu. To potwierdza przypuszczenia, że największa gospodarka europejska ociera się o recesję (słaby popyt wewnętrzny).