Rosyjskie koncerny paliwowe badają rynki środkowoeuropejskie, koncentrując się na rafineriach. Wynika to z formy rozwoju przemysłu paliwowego z czasów ZSRR. Wtedy władze państwowe rozwijały niemal wyłącznie segment wydobywczy. Nie przerobione paliwo było eksportowane za dolary. Sami Rosjanie w tym czasie nie potrzebowali wiele benzyny, gdyż rodzima produkcja samochodów była znikoma. Znaczącym odbiorcą przerobionych produktów były przede wszystkim wojsko i przemysł lotniczy.
Taka sytuacja doprowadziła do marginalizacji przemysłu rafineryjnego i zaniedbania technologicznego w istniejących zakładach. Teraz prywatne i notowane na giełdach papierów wartościowych (rodzimych i zagranicznych) rosyjskie koncerny paliwowe starają się szybko nadrobić kilkudziesięcioletnie zaniedbania. Leży to również w interesie państwa, aby eksportować po wyższych cenach gotowy produkt oraz zmniejszać import gotowych i drogich wyrobów z Zachodu.
Rosja ma kilka dużych rafinerii. Największą zdolność przerobową ma holding Łukoil (32 mln ton przerobu na ponad 125 mln ton wydobycia), który jest jednocześnie największą i najbardziej aktywną w akwizycjach spółką z Rosji. Unowocześnia kosztem kilkuset milionów dolarów swoje zakłady Tiumen Oil Company. Starania o kupno rafinerii i restrukturyzację posiadanych, rozpoczęły Surgutnieftiegaz i Sibnieft.
Koncerny rosyjskie potrzebują rafinerii - czy zdecydowałyby się jednak na próbę wrogiego przejęcia PKN ORLEN. Teoretycznie jest to możliwe. W praktyce PKN jest, jak na warunki rosyjskie, drogi i zbyt "polityczny". Z drugiej strony, jest to rafineria nowoczesna, z perspektywami rozwoju, zaopatrująca duży krajowy rynek i położona blisko portu przeładunkowego, a wysoka cena może nie odstraszyć - koncernom paliwowym z Rosji gotówki bowiem nie brakuje.
- Każdy inwestor, który przekroczy 5% w kapitale PKN ORLEN, musi się ujawnić, co więcej, nawet jeżeli przekroczy próg 10-proc., nie może wykonywać więcej niż 10% głosów na WZA. Wyjątkiem jest Skarb Państwa - mówi Ireneusz Wypych, rzecznik prasowy PKN ORLEN. Podkreśla jednak, że ORLEN ma świadomość, iż każda firma, która ma ponad 70% akcji w wolnym obrocie na rynku, może zostać przejęta. - Przyjęte ustalenia mają nas przed tym obronić. Poza tym, alians z MOL zdecydowanie utrudni ewentualne wrogie przejęcie - dodaje rzecznik koncernu.