Dla zwolenników analizy technicznej największą wartością akcji Pekao jest obecność bardzo długiego, jak na realia naszego rynku, trendu wzrostowego, zapoczątkowanego jeszcze jesienią 1998 r. Opisują go trzy kolejne, coraz bardziej strome linie trendu, z których najbliższa znajduje się na poziomie 67 zł, czyli w "bezpiecznej" na dzień dzisiejszy odległości dla trwania trendu. Stąd też brak jest aktualnie podstaw do pesymizmu, jeśli chodzi o perspektywy kształtowania się kursu w długim terminie.
Krótkookresowo jednak obraz rynku nie wygląda różowo. Chodzi tu głównie o kilka elementów, które wystąpiły na przestrzeni ostatnich dwóch tygodni. Uwagę zwraca powolny, acz bardzo konsekwentny spadek kursu. Osiem zniżkowych sesji z rzędu nieczęsto zdarza się papierom notowanym na naszej giełdzie, a tu chodzi przecież o jeden z najsilniejszych walorów. Co prawda, kurs stracił w tym czasie tylko 10%, więc nie można powiedzieć, by było to dużo, nawet biorąc pod uwagę tylko ostatni impuls wzrostowy. Ale od samej skali zniżki dużo ważniejsze jest przełamanie kilku istotnych wsparć, co obrazuje proces słabnięcia strony popytowej.
Najpierw nastąpił powrót poniżej linii prowadzonej po szczytach ze stycznia 1999 i 2000 r. Do tego faktu można byłoby nie przywiązywać większego znaczenia, gdyby nie obroty, jakie temu towarzyszyły. Wolumen był największy od początku lipca, co sugeruje, że dla rynku taka linia była jednak istotna. Następnie kurs spadł poniżej prostej, opisującej półtoramiesięczną zwyżkę, rozpoczętą 8 października. I wreszcie, w minioną środę, zostało domknięte okno hossy z 14 listopada, co przekonuje, że mamy do czynienia przynajmniej z korektą ostatniej fali wzrostów.
Analiza poprzednich korekt prowadzi do wniosku, że trudno jest znaleźć jakiś charakterystyczny punkt, w którym zniżki mogłyby się zatrzymać. Oczywistym wsparciem wydają się kolejne lokalne maksima, ale widzimy, że ani szczyt ze stycznia 1999 r., ani ze stycznia 2000 r. nie powstrzymały niedźwiedzi. Podobnie sytuacja wygląda, jeśli oprzeć się na wykresie tygodniowym. Do sierpnia tego roku wydawało się, że użytecznym narzędziem, przynajmniej w pierwszej fazie korekt, są zniesienia, gdyż pierwszy impuls spadkowy kończył się na poziomie 38,2% zniesienia poprzedzających go wzrostów. Ale w sierpniu zatrzymał się dopiero na 50% zniesieniu. Podobnie nieużyteczne wydają się średnie kroczące. Stąd też chyba najbardziej można polegać na liniach trendu, choć należy pamiętać, iż Pekao dość często generuje fałszywe sygnały.
Konkludując trzeba stwierdzić, iż zachowanie walorów Pekao przez ostatnie dni jest wystarczającym powodem do zamknięcia pozycji przez graczy o krótkim horyzoncie inwestycyjnym. Niedźwiedzie zdobyły kilka ważnych punktów i nie jest wykluczone, iż po krótkotrwałym odbiciu, na które wskazuje bliskość dolnego ograniczenia wstęgi Bollingera, przystąpią do bardziej zdecydowanego ataku. Ten wariant jest prawdopodobny również ze względu na przebieg najpopularniejszych oscylatorów, z których większość zaleca pozbycie się tych akcji.