Zwyżkę notowań w Budapeszcie i Warszawie, zniżkę w Moskwie i Istambule prognozuje CS First Boston z powodu umocnienia euro.
Analitycy rynków walutowych tego banku sądzą, że z powodu osłabienia gospodarki amerykańskiej kurs euro wobec dolara wzrośnie w ciągu 12 miesięcy z 0,94 do 0,98 USD, a więc o 4,2%. Zwyżka wspólnej wakuty - zdaniem analityka strategicznego rynków akcji w CSFB Davida Aserkoffa - będzie miała znaczne konsekwencje dla rynków nowych makroregionu Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki; najbardziej skorzystają na niej giełdy na Węgrzech i w Polsce, a najwięcej stracą - w Rosji i w Turcji.
Analitycy CSFB wyliczyli, że przy wzroście kursu euro o 5% w stosunku do wyliczanego przez Bank Anglii indeksu odzwierciedlającego strukturę walutową handlu zagranicznego krajów członkowskich Europejskiej Unii Walutowej, notowania na giełdzie w Budapeszcie zwyżkują o 6,92%, a na GPW - o 5,72%, gdy zaś wzrośnie on o 10%, zwyżka na tych parkietach wyniesie odpowiednio 13,45% i 10,96%. Równocześnie na giełdzie moskiewskiej, przy wzroście kursu euro o 5%, notowania spadną o 14,46%, a w Istambule - o 9,09% (przy wzroście euro o 10% odpowiednio o 28,11% i 16,11%).
Giełdy te reagują również na spadek kursu wspólnej waluty. Gdy euro osłabnie o 5%, notowania na GPW obniżają się o 4,73%, a gdy jego wartość zmniejsza się o 10%, bessa na GPW wynosi 9,93%. W Budapeszcie reakcja jest nieco silniejsza - odpowiednio 5,86% i 12,12%. Giełda moskiewska reaguje jednak na spadek kursu euro znacznie silniej niż na jego zwyżkę: przy 5% - 24,34-proc. hossą, a przy 10% - aż 52,18-proc.
Zależność taką analitycy tłumaczą tym, że zdominowane przez banki i spółki łącznościowe rynki krajów Europy Środkowej prosperują najlepiej wówczas, gdy kurs ich walut, pośrednio lub bezpośrednio związanych z euro, jest wysoki. Z wyjątkiem Rosji, są one też importerami paliw, które rozliczają w dolarach.