Od 21 września technologiczny indeks S&P wzrósł o 42%, znacznie więcej niż S&P Composite. Analitycy ostrzegają, iż ryzyko, że mamy do czynienia z drugą bańką, staje się coraz bardziej realne. Pojawiają się także głosy, według których nie do końca jeszcze pękł spekulacyjny balon z I poł. 2000 r.: indeks nowych technologii S&P ma ciągle wartość o 61% niższą, niż to miało miejsce w tamtym okresie, a spółki IT wyceniane są na poziomie 50-krotności przychodów prognozowanych na rok przyszły, czyli ponaddwukrotnie wyżej niż akcje reprezentujące średnią rynkową.
A rynek zdyskontował już informacje, według których wydatki na systemy informatyczne uwzględnione w korporacyjnych budżetach również w 2002 r. pozostaną ograniczone. Na pytanie, w jakim stopniu, próbowało odpowiedzieć w ostatnim czasie kilka banków inwestycyjnych, m.in. Goldman Sachs.
Ostatnia ankieta przeprowadzona przez pracowników tej instytucji wśród 100 menedżerów firm IT wykazała, iż w większości przypadków w 2002 r. zamierzają one wydać mniej niż w kończącym się 2001 r. Według wyników badania Goldman Sachs, ok. 55% zarządzających uważa, że wydatki na IT pozostaną w 2002 r. na tym samym poziomie co w roku bieżącym lub będą niższe. Jedynie 7% ankietowanych było zdania, że budżety na systemy informatyczne wzrosną o ponad 20%, 10% badanych spodziewa się 10-20-proc. wzrostu, a 27% uważa, że firmy wydadzą na nowe technologie o 5-10% więcej.
Również z badania Merrill Lynch TechStart, przeprowadzanego wśród 50 amerykańskich i 15 europejskich dyrektorów ds. informatyki, wynika, że budżety na IT kurczą się. Na podstawie uzyskanych danych analitycy banku obniżyli swoje szacunki co do wzrostu rynku z 5 do 2% (w 2000 r. wyniósł on 12%).
Jeszcze bardziej pesymistyczny obraz zaprezentowała jedna z większych firm badawczych w USA, Meta Group, według której rynek IT skurczy się w 2002 r. o 5%.