Według obliczeń Japońskiego Stowarzyszenia Dealerów Papierów Wartościowych, w stosunku do całego roku 2000 inwestycje indywidualnych graczy lokujących fundusze na rynku chińskim zwiększyły się pięciokrotnie.
China Open Fund, kontrolowany przez Nomura Asset Management, w ciągu miesiąca potroił swoje aktywa i musiał zamknąć drzwi przed nowymi inwestorami. W listopadzie, kiedy Chiny zostały przyjęte do Światowej Organizacji Handlu (WTO), Mitsui Sumitomo Marine Asset Management siedmiokrotnie powiększył fundusze.
Tsuyoshi Shiba, kierujący w Mitsui New China Fund, uważa, że głównym czynnikiem skłaniającym Japończyków do inwestowania w Chinach jest pesymizm co do szans wzrostu kursów na giełdzie tokijskiej. Jego zdaniem, zainteresowaniu akcjami chińskimi powinny sprzyjać takie czynniki, jak przystąpienie ChRL do WTO oraz organizowane przez ten kraj igrzyska olimpijskie.
Shigemi Umazawa, 65 -letnia japońska gospodyni domowa z 40-letnim doświadczeniem w inwestowaniu na rynku akcji, narzeka, że w chińskich papierach nie mogła ulokować wszystkich funduszy, a jedynie 54 000 USD. Nie może sprzedać przynoszących straty jednostek japońskich funduszy.
Mimo że akcje chińskich korporacji w wielu przypadkach są droższe niż ich konkurentów na innych giełdach azjatyckich, nie zniechęca to japońskich inwestorów stawiających na firmy, które powinny skorzystać na wejściu ChRL do WTO oraz te produkujące dobra konsumpcyjne.