Przy okazji składania wniosku o bankructwo przedstawiciele Enrona oskarżyli też konkurencyjną firmę amerykańską - Dynegy Inc. o przyczynienie się w dużym stopniu do upadłości firmy. Dynegy uzgodnił przed kilkoma tygodniami przejęcie Enrona za ok. 10 mld USD, jednak gdy wyszły na jaw nieprawidłowości w zarządzaniu firmą (oskarżono zarząd o ukrywanie strat i zawyżanie zysków), zrezygnował w ostatniej chwili z tej transakcji. Przedstawiciele Enrona twierdzą jednak, że Dynegy wycofując się kierował się przede wszystkim chęcią wyeliminowania z rynku poważnego konkurenta i zapowiedzieli podanie tej firmy do sądu. - Nie sądzę, by jakikolwiek sąd przyznał rację Enronowi. Wycofanie się z transakcji jest jak najbardziej uzasadnione, gdy wychodzi na jaw, że cel przejęcia stoi na krawędzi bankructwa, i to w wyniku nieprawidłowych posunięć zarządu, o których wcześniej nie było wiadomo - ocenił szanse Enrona na wygranie w sądzie z Dynegy, cytowany przez Bloomberga, Steven Jenkins z firmy prawniczej Wilmington, Delaware, specjalizującej się w obsłudze fuzji i przejęć.
Chęć skorzystania z rozdziału 11, który pozwala spółce na dalsze prowadzenie działalności operacyjnej i nakazuje próby porozumienia się z wierzycielami, wzbudziła wśród tych ostatnich duży niepokój. Według ostatnich szacunków, Enron jest winien różnego rodzaju instytucjom łącznie ponad 30 mld USD. Na czele listy dłużników znajdują się wiodące amerykańskie instytucje finansowe. Zobowiązania firmy wobec Citigroup sięgają 3 mld USD. W przypadku J.P. Morgan Chase kwota ta wynosi 1,91 mld USD, a Bank of New York - 2,45 mld USD. Wśród innych wierzycieli znajdują się też - brytyjski Barclays Capital, CS First Boston, UBS i Shell Oil.
Tymczasem formalne wystąpienie o bankructwo Enrona wywołało kolejną fazę nerwowości na rynkach. W poniedziałek na giełdzie frankfurckiej walory spółki staniały o kolejne 38%, po czym ich obrót zawieszono. Tylko od połowy października br., kiedy to wyszły na światło dzienne nieprawidłowości w Enronie i jego katastrofalna sytuacja finansowa, kapitalizacja spółki, która jeszcze w 2000 r. znajdowała się w pierwszej dziesiątce największych koncernów w USA, spadła o 26 mld USD i obecnie wynosi niecałe 500 mln USD