Początek wczorajszej sesji był wyraźną reakcją na nadspodziewanie duży wzrost indeksów amerykańskich. Eskalacja konfliktu, a właściwie już otwarta wojna na Bliskim Wschodzie nie przestraszyła jednak inwestorów za oceanem, więc i na warszawskim parkiecie ochoczo przystąpiono do zakupów. Efektem było stosunkowo wysokie otwarcie, które potem okazało się szczytem możliwości byków. Pewnym powodem do niepokoju był fakt, iż poważne w niektórych przypadkach wzrosty nie zdołały się utrzymać, mimo doskonałej sytuacji na giełdach Eurolandu. Wyciągnięcie kursów na zamknięciu rekompensuje to tylko w niewielkim stopniu. Niewątpliwie jedną z przyczyn nieufności inwestorów była debata budżetowa. Koalicja rządowa w najczarniejszych barwach odmalowuje zastaną rzeczywistość, opozycja krytykuje, a wszystko to tworzy mieszankę, w której trudno doszukać się jakiejś nutki optymizmu. Nie ustają też naciski na RPP, by jeszcze w tym roku obniżyła stopy procentowe. Politycy nawoływaniami i groźbami usiłują skłonić Radę do takiej decyzji, ale z wypowiedzi D. Rosatiego i wcześniejszej deklaracji L. Balcerowicza należy sądzić, iż naciski będą bezskuteczne. Zresztą dla zwykłego kredytobiorcy jest to i tak te bez znaczenia: co z tego, że stopy procentowe spadły w tym roku o 7,5 pkt. proc., skoro oprocentowanie kredytów w bankach zmieniło się w tym czasie o 1-2 pkt. proc., natomiast warunki lokat pogarszają się w tempie dyktowanym przez Radę. Trudno liczyć na obniżenie ceny kredytu, dopóki bankom bardziej będzie opłacało się inwestować w papiery skarbowe, niż podejmować ryzykowną akcję kredytową.
Zwróć uwagę na:
Budimex - prawdopodobnie walor zakończywszy korektę na poziomie 22,40 zł, rozpoczął nową falę wzrostową. Potwierdzeniem będzie pokonanie szczytu na 25,50 zł.
Unikaj:
Netii - do czasu wyjaśnienia sytuacji z wykupem własnych obligacji.