Reklama

Umówiona płynność

Kłopoty z płynnością akcji są cechą charakterystyczną wielu spółek. Obroty na nich są mizerne, bywają dni, w których w ogóle nie dochodzi do zawarcia transakcji. Co jakiś czas jednak zdarzają się sesje, w trakcie których właściciela zmienia ogromna liczba akcji w porównaniu ze średnią dla danej spółki.

Publikacja: 12.12.2001 08:00

Mała płynność akcji wielu firm notowanych na warszawskim parkiecie jest zjawiskiem powszechnie znanym. Udział walorów wchodzących w skład indeksu WIG20 w obrotach całego rynku akcji oscyluje w przedziale 80-90% (średnio w tym roku wynosi 85,6%). Z tego wynika, że na pozostałe 210 spółek przypada jedynie około 15% obrotów, co w ujęciu realnym stanowi często zaledwie kilkanaście milionów złotych na sesję, około 70-140 tys. zł średnio na spółkę. Średnia ta rozkłada się jednak bardzo nierównomiernie i na większości sesji można znaleźć co najmniej setkę spółek, dla której dolna wartość wyliczonego średniego przedziału stanowi poprzeczkę nie do pokonania.

Jednak raz na jakiś czas, nieoczekiwanie i bez żadnych widocznych powodów oraz wcześniejszych oznak, dochodzi do zawarcia ogromnych - jak na dany walor - transakcji, przekraczających średnią liczbę akcji nawet kilkadziesiąt razy. W takich przypadkach trudno doszukiwać się jakichkolwiek przyczyn i prawidłowości, jednak skala występowania tego typu zjawiska wyklucza raczej działanie przypadku. Oczywiste więc jest - jeśli pominąć wyjaśnienia o charakterze nadprzyrodzonym, że w większości przypadków mamy do czynienia z transakcjami wcześniej umówionymi przez kupującego i sprzedającego. Umówionymi zarówno co do liczby papierów, jaka ma zmienić właściciela, jak i co do ceny, po której ma to nastąpić. Najbardziej widoczne jest to w przypadku papierów o niskiej płynności, charakteryzujących się niskimi obrotami. Jednak prym w dziedzinie tego typu nadzwyczajnych spotkań popytu i podaży wiodą papiery narodowych funduszy inwestycyjnych.

"Cudowne" sesje

W historii notowań choćby z ostatnich kilku miesięcy dla niemal każdego z NFI można podać przykłady takich "cudownych" sesji. Na przykład 23 lutego właściciela zmieniło ponad 580 tys. akcji Fund.1NFI, podczas gdy normalnie wolumen oscylował w przedziale od kilkunastu do 30 tys. walorów, 30 sierpnia wolumen obrotu papierami Drugiego NFI wyniósł ponad 684 tys. sztuk, przy średniej wynoszącej kilkadziesiąt tysięcy papierów. Przykłady i nazwy funduszy można by mnożyć.

W niektórych przypadkach transakcje te mają także inne - poza niespotykaną wielkością - interesujące cechy charakterystyczne. Na przykład w trakcie dwóch kolejnych sesji - 27 i 28 września bieżącego roku miały miejsce duże wymiany walorów NFI Foksal, obejmujące po około 250 tys. akcji tego funduszu. Tak się złożyło, że to niezwyczajne natężenie obrotów zbiegło się z lokalnym szczytem kursu tych papierów (silny trend wzrostowy rozpoczął się mniej więcej dwa tygodnie wcześniej przy śladowym wolumenie wynoszącym kilkanaście tysięcy papierów) na poziomie około 3 zł. Co skłoniło popyt i podaż do tak dużej aktywności właśnie w tym momencie? Być może odpowiedzi należy szukać w powiązaniu z wcześniejszą o około dwa miesiące transakcją na 201 tys. walorów dokonaną przy kursie wynoszącym 1,88 zł, która przypadła akurat na lokalne minimum ceny tych papierów i oczywiście została dokonana w okolicach zupełnego marazmu pod względem obrotów (wykres 1). Tak więc "ktoś" miał wyjątkowe szczęście kupując duży pakiet akcji w dołku i sprzedając go z ogromnym "wyczuciem" na szczycie, zarabiając na jednym papierze prawie 1,2 zł, czyli ponad 60% w ciągu dwóch trudnych miesięcy schyłku tegorocznej bessy, charakteryzujących się niewielkimi wahaniami cen. Interesujące jest również to, że 13 listopada - po okresie niemal zerowych obrotów - znów doszło do wymiany 536 tys. akcji Foksalu po kursie zbliżonym do 3 zł. Można się więc spodziewać, że będziemy jeszcze świadkami interesujących wydarzeń na rynku tych papierów.Podwójne dno Fortuny

Reklama
Reklama

Nie mniej ciekawie kształtowała się sytuacja na papierach NFI Fortuna (wykres 2). W okresie od marca do czerwca na wykresie kursu utworzyła się piękna formacja podwójnego dna, po której notowania wzrosły o 70%. Tak się "złożyło", że największy wolumen obrotów zanotowano właśnie w okolicach minimów formacji podwójnego dna (choć w międzyczasie spore obroty obserwowaliśmy także na szycie tej formacji). Teraz znów wypada nam czekać na kolejne porywy obrotów.

Innego rodzaju ciekawostek dostarcza obserwacja zmian kursów i obrotów papierów NFI Hetman (wykres 3). Tu również mamy do czynienia z gwałtownymi zmianami wolumenu obrotów. Jednak najbardziej interesujące jest to, że w trakcie sesji, na których pojawiają się nadspodziewanie wysokie obroty, bardzo silnie zwiększa się rozpiętość cen zawieranych transakcji. O ile na sesjach poprzedzających te ze zwiększonym obrotem różnica między kursem minimalnym a maksymalnym wynosiła około 3%, to przy dużych obrotach przekraczała 17%. Można by więc wnioskować, że choć wielkość transakcji była uzgodniona, to ceny kształtował rynek. Może właśnie chodziło o stworzenie takiego wrażenia?

Warto również zwrócić uwagę na dynamiczne wymiany, jakie dokonywane były na akcjach Zachodniego NFI pod koniec ubiegłego i na początku bieżącego roku (wykres 4). Zastanawiające, że odbywały się one w okolicach szczytu, a nawet jest wielce prawdopodobne, że ten szczyt utworzyły. Po zakończeniu tych roszad kurs akcji funduszu obniżył się o ponad 50% przy niemal zerowym obrocie. W ostatnich dniach listopada znów mieliśmy do czynienia z potężnym wolumenem obrotów, liczącym 1,34 mln papierów. Można podejrzewać, że przed końcem roku sytuacja ta się powtórzy, jednak przy znacznie wyższym kursie.

Oczywiście z gwałtownym okresowym wzrostem zainteresowania mamy do czynienia także na rynkach akcji spółek charakteryzujących się dużymi obrotami i wysoką płynnością. Tu jednak zjawisko to występuje zwykle w mniej drastycznej postaci, gdyż różnice w obrotach nie są aż tak rażące, jak w przypadku NFI.

Obserwując aktywność inwestorów na papierach spółek mniejszych i mało płynnych dostrzegamy znów zjawiska typowe dla papierów funduszy. Występują one zarówno w przypadku takich firm, jak Budopol, Garbarnia, czy 7 Bulls, jak i znacznie większych, jak np. Żywiec, Impexmetal, BIG-BG, Agros i wiele innych.

Błędne koło

Reklama
Reklama

Na tym tle rodzi się wiele wątpliwości, dotyczących funkcjonowania naszego rynku i zachowań działających na nim podmiotów. Jeśli nawet nie mamy do czynienia z ewidentnymi przypadkami manipulacji, to z pewnością tego typu zjawiska nie zachęcają indywidualnych inwestorów do kupowania akcji, szczególnie mniejszych spółek. Tworzy się więc swego rodzaju błędne koło, powodujące, że w ich przypadku nie ma wielkich szans na poprawę płynności, nawet jeśli fundamentalnie byłoby to uzasadnione. Postrzeganie giełdy jako zdominowanej przez podmioty instytucjonalne, rozgrywające swoje interesy w dość dziwny nieraz sposób, jest coraz bardziej powszechne i nie przysparza nowych uczestników rynku.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama