Mała płynność akcji wielu firm notowanych na warszawskim parkiecie jest zjawiskiem powszechnie znanym. Udział walorów wchodzących w skład indeksu WIG20 w obrotach całego rynku akcji oscyluje w przedziale 80-90% (średnio w tym roku wynosi 85,6%). Z tego wynika, że na pozostałe 210 spółek przypada jedynie około 15% obrotów, co w ujęciu realnym stanowi często zaledwie kilkanaście milionów złotych na sesję, około 70-140 tys. zł średnio na spółkę. Średnia ta rozkłada się jednak bardzo nierównomiernie i na większości sesji można znaleźć co najmniej setkę spółek, dla której dolna wartość wyliczonego średniego przedziału stanowi poprzeczkę nie do pokonania.
Jednak raz na jakiś czas, nieoczekiwanie i bez żadnych widocznych powodów oraz wcześniejszych oznak, dochodzi do zawarcia ogromnych - jak na dany walor - transakcji, przekraczających średnią liczbę akcji nawet kilkadziesiąt razy. W takich przypadkach trudno doszukiwać się jakichkolwiek przyczyn i prawidłowości, jednak skala występowania tego typu zjawiska wyklucza raczej działanie przypadku. Oczywiste więc jest - jeśli pominąć wyjaśnienia o charakterze nadprzyrodzonym, że w większości przypadków mamy do czynienia z transakcjami wcześniej umówionymi przez kupującego i sprzedającego. Umówionymi zarówno co do liczby papierów, jaka ma zmienić właściciela, jak i co do ceny, po której ma to nastąpić. Najbardziej widoczne jest to w przypadku papierów o niskiej płynności, charakteryzujących się niskimi obrotami. Jednak prym w dziedzinie tego typu nadzwyczajnych spotkań popytu i podaży wiodą papiery narodowych funduszy inwestycyjnych.
"Cudowne" sesje
W historii notowań choćby z ostatnich kilku miesięcy dla niemal każdego z NFI można podać przykłady takich "cudownych" sesji. Na przykład 23 lutego właściciela zmieniło ponad 580 tys. akcji Fund.1NFI, podczas gdy normalnie wolumen oscylował w przedziale od kilkunastu do 30 tys. walorów, 30 sierpnia wolumen obrotu papierami Drugiego NFI wyniósł ponad 684 tys. sztuk, przy średniej wynoszącej kilkadziesiąt tysięcy papierów. Przykłady i nazwy funduszy można by mnożyć.
W niektórych przypadkach transakcje te mają także inne - poza niespotykaną wielkością - interesujące cechy charakterystyczne. Na przykład w trakcie dwóch kolejnych sesji - 27 i 28 września bieżącego roku miały miejsce duże wymiany walorów NFI Foksal, obejmujące po około 250 tys. akcji tego funduszu. Tak się złożyło, że to niezwyczajne natężenie obrotów zbiegło się z lokalnym szczytem kursu tych papierów (silny trend wzrostowy rozpoczął się mniej więcej dwa tygodnie wcześniej przy śladowym wolumenie wynoszącym kilkanaście tysięcy papierów) na poziomie około 3 zł. Co skłoniło popyt i podaż do tak dużej aktywności właśnie w tym momencie? Być może odpowiedzi należy szukać w powiązaniu z wcześniejszą o około dwa miesiące transakcją na 201 tys. walorów dokonaną przy kursie wynoszącym 1,88 zł, która przypadła akurat na lokalne minimum ceny tych papierów i oczywiście została dokonana w okolicach zupełnego marazmu pod względem obrotów (wykres 1). Tak więc "ktoś" miał wyjątkowe szczęście kupując duży pakiet akcji w dołku i sprzedając go z ogromnym "wyczuciem" na szczycie, zarabiając na jednym papierze prawie 1,2 zł, czyli ponad 60% w ciągu dwóch trudnych miesięcy schyłku tegorocznej bessy, charakteryzujących się niewielkimi wahaniami cen. Interesujące jest również to, że 13 listopada - po okresie niemal zerowych obrotów - znów doszło do wymiany 536 tys. akcji Foksalu po kursie zbliżonym do 3 zł. Można się więc spodziewać, że będziemy jeszcze świadkami interesujących wydarzeń na rynku tych papierów.Podwójne dno Fortuny