Reklama

BRE może poprawić sobie zysk

Instytucje finansowe z GPW, które kupują własne akcje w celu odsprzedaży, powinny na koniec każdego kwartału przeszacowywać je tak, jak inne notowane aktywa. To oznacza, że na inwestycji we własne papiery BRE Bank - albo jego spółki zależne - może wypracować około 20 mln zł zysku, a NFI Octava ponieść stratę w wysokości ponad 20 mln zł.

Publikacja: 13.12.2001 07:56

Ważny cel zakupu

Generalnie spółki mogą posiadać własne akcje tylko w wyjątkowych przypadkach. W firmach giełdowych przyczyną najczęściej jest buy back - zakup walorów w celu umorzenia. Ponieważ mają być umorzone, papiery te nie są przeznaczone do obrotu. To określa ich status księgowy i sprawia, że wartość bilansowa akcji własnych nie zmienia się wraz ze zmianą rynkowej wartości. Potwierdzają to rozmowy przeprowadzone przez PARKIET z przedstawicielami giełdowych spółek, zapewniającymi, że nigdy nie tworzyli rezerw w sytuacji, kiedy notowania giełdowe były niższe od ceny zakupu papierów. Do chwili umorzenia firmy wykazywały wartość akcji według cen zakupu.

Zgodnie z nowym kodeksem spółek handlowych, instytucje finansowe zyskały możliwość zakupu własnych akcji w celu odsprzedaży. Bardzo skrzętnie korzystają z niej narodowe fundusze inwestycyjne, ogłaszając wezwania, uczestnicząc w pakietówkach czy w transakcjach sesyjnych. Pokaźne zakupy realizował także BRE. Nie jest ważny faktyczny cel zakupu papierów. BRE rzeczywiście odsprzedał je spółkom zależnym (z opcją odkupienia), NFI odsprzedały albo planują umorzyć. Są one jednak księgowane w bilansach jako papiery do zbycia, w związku z czym na dany dzień bilansowy (np. koniec kwartału) muszą być przeszacowywane zgodnie ze zmianami ich wartości rynkowej. Potwierdza to Jerzy Maślankiewicz, wiceprezes firmy zarządzającej BRE/Private Equity 1 (kieruje Fund.1 NFI, Victorią i Fortuną). - Oceniam, że własne akcje kupione w celu odsprzedaży należy traktować tak, jak inne aktywa giełdowe, na przykład akcje innych NFI - twierdzi. - Tak właśnie traktujemy te akcje. To, co z nimi stanie się w przyszłości, na przykład, czy zostaną umorzone, w tej chwili nie ma znaczenia - zapewnia z kolei Janusz Pałucki, wiceprezes Trinity Management, firmy kierującej Jupiterem. PZU NFI Management (kieruje Drugim NFI, Progressem i "Kwiatkowskim") w piśmie przesłanym PARKIETOWI wskazuje wprost, że "różnice wynikające z kursu akcji będą obciążały niezrealizowany wynik za bieżący rok (stratę lub zysk)".

BRE generuje

dodatkowy zysk

Reklama
Reklama

BRE na zakup własnych akcji wydał około 100 mln zł i kontroluje pakiet około 4,5% walorów. Papiery przeszły w ręce podmiotów zależnych od banku (po cenie 94-96 zł za sztukę), ale ma on prawo ich odkupienia. Jeśli z niego skorzysta przed końcem roku, a obecny kurs banku utrzyma się, BRE wygeneruje na własnych akcjach ponad 20 mln zł zysku. Jeśli nie, odpowiedni zysk zaksięgują prawdopodobnie podmioty zależne, co wpłynie na wyniki całej grupy.

Nie ma gotówki

- mniejsze przychody

Zakupy własnych akcji będą miały istotny wpływ na wyniki finansowe NFI. Z kilku powodów. Przeznaczono na nie, zwłaszcza w przypadku funduszy, które ogłosiły wezwania, sporą gotówkę (np. około 80 mln zł w przypadku Octavy, ponad 30 mln zł w Hetmanie i około 50 mln zł - biorąc pod uwagę już zrealizowane zakupy i trwające wezwanie - w przypadku "Kwiatkowskiego"). Wcześniej spoczywała ona na rachunkach bankowych bądź była lokowana w papiery dłużne, przynosząc niezbyt duży, ale stały dochód. Te dochody pokrywały koszty operacyjne NFI. Teraz tych środków zabraknie, spadną więc przychody z inwestycji NFI, czemu niestety nie towarzyszy spadek kosztów. Jeśli więc inwestycja we własne akcje nie zaprocentuje wyraźnym wzrostem kursów funduszy, wypuszczenie z rąk sporej gotówki spowoduje spadek ich wyników.

Sprzedaż na razie

przynosi zyski

Reklama
Reklama

Wyraźny wpływ na wynik może mieć sprzedaż własnych akcji przed końcem roku. Sprawa w tym przypadku jest prosta. Efekt księgowy transakcji zależy od różnicy między ceną sprzedaży a ceną zakupu. Biorąc pod uwagę, że NFI kupują akcje "w celu odsprzedaży", powinna to być normalna praktyka. Jest jednak inaczej. Większości własnych akcji pozbyły się na razie tylko dwa fundusze - Fund.1 NFI i Fortuna. Fundusze - jak wynika z informacji PARKIETU - kupowały je z myślą o ich zaparkowaniu. Zdejmując akcje z rynku i parkując u zaprzyjaźnionego podmiotu, wzmocniły pozycję głównego akcjonariusza - BRE Banku. Cel finansowy operacji nie był najważniejszy, choć zadbano, by NFI nie poniosły na niej straty.

Fund.1 NFI kupował akcje na rynku i w pakietówce. W tej ostatniej przejął ponad 1,5 mln papierów, płacąc za nie po 3,50 zł, sporo więcej niż wynosił kurs giełdowy. Dwa miesiące później sprzedał jednak, również w pakietówce, 1,48 mln akcji, po 3,64 zł. Fortuna kupowała akcje systematycznie na rynku. Zakupy rozpoczynała, kiedy kurs wynosił około 2,5 zł. Następnie sprzedała zdecydowaną większość swoich walorów (0,6 mln) po 3,75 zł za papier.

Pakietówki

źle oceniane

W przypadku Fund.1 NFI i Fortuny odsprzedaż akcji po wyższej cenie usprawiedliwia zakupy w pakietówkach. Niektóre fundusze trzymają jednak walory przejęte w transakcjach pozasesyjnych, np. Drugi NFI, Progress czy podmioty z grupy Raiffeisena - 7 NFI, Foksal, Zachodni. Nie wiadomo (z wyjątkiem Progressu, który handlował z OFE), od kogo kupowały papiery. To sprawia, że ten rodzaj zakupów nie cieszy się uznaniem wśród inwestorów i analityków. Przejrzystość takich transakcji nie jest zbyt wielka. Nie da się więc wykluczyć, że NFI, kupując walory poza sesją na warunkach innych (zwłaszcza lepszych) niż rynkowe, załatwiają swoje interesy z wybranymi podmiotami. Jeśli cena zakupu akcji jest przy tym wyższa od notowań giełdowych, może to oznaczać straty dla NFI, chyba że przed końcem roku kurs poszybuje do góry albo fundusze znajdą chętnego na swoje akcje, który zapłaci im nie mniej, niż płaciły one same.

Nie wiadomo, co zamierzają zrobić fundusze, które ostatnio kupowały własne akcje w pakietówkach. Foksal kupił 900 tys. akcji po 4,20 zł, 7 NFI przejął 600 tys. papierów po 2,51 zł, a Zachodni kupił 900 tys. po 4,08 zł. Kursy tych NFI wynoszą odpowiednio 3,25 zł, 1,73 zł i 3,9 zł, a więc są znacznie niższe od cen z pakietówek.

Reklama
Reklama

Cena wezwań

Na koniec roku NFI będą musiały przeszacować w bilansach własne akcje. W niektórych przypadkach będzie to oznaczać konieczność utworzenia rezerw, i to mimo że zakupy realizowane przez fundusze powodują wzrost ich kursów.

najciekawszym przykładem jest Octava, która w wezwaniu zaoferowała bardzo wysoką cenę za własne walory - 13,51 zł (kupiła pakiet ponad 19% walorów). Kurs NFI sięga 9,5-9,7 zł. Szansa, by notowania NFI wzrosły do poziomu ceny z wezwania, jest nikła.

- Akcje będą traktowane tak, jak wszelkie inne aktywa giełdowe. Jeśli więc ich rynkowa wartość na dzień bilansowy będzie niższa od ceny zakupu, będziemy musieli utworzyć odpowiednią rezerwę - tłumaczy PARKIETOWI Piotr Stefaniak, prezes Octavy.

Zwraca jednak uwagę, że zasady księgowe NFI są specyficzne, nie pozwalają na przykład na podnoszenie wartości wielu aktywów. Tymczasem fundusz chciał zaoferować za swoje akcje tyle, ile - według jego oceny - są one naprawdę warte, bez względu na kurs czy wartość księgową. Prezes Stefaniak zapewnia, że ryzyko utworzenia rezerwy uwzględniono decydując się na wezwanie na tak atrakcyjnych warunkach. Rezerwa może wynieść ponad 20 mln zł.

Reklama
Reklama

W innej sytuacji jest NFI im. E. Kwiatkowskiego, który ogłosił wezwanie na akcje oferując niską cenę - 5,6 zł za papier. Operacja nie powiodła się. Fundusz chciał kupić prawie 25% akcji, kupił nieco ponad 5% (1,77 mln walorów). Teraz fundusz ogłosił drugie wezwanie, z lepszą ceną (7 zł za akcję). Tego wszyscy się spodziewali. Oczekiwania z tym związane spowodowały wzrost notowań. Kurs ostatnio sięga 6,5 zł. Jest więc wyższy niż cena z pierwszego wezwania. Są spore szanse, że utrzyma się na zbliżonym poziomie do końca roku. Wtedy akcje kupione w pierwszym wezwaniu zapewnią NFI dodatkowy zysk. Gorzej będzie z kupionymi w drugim wezwaniu (może być ich znacznie więcej, bo operacja obejmuje ponad 19% walorów NFI). Z tym że zapisy przyjmowane są od wczoraj do 4 stycznia, a więc operacja wpłynie na przyszłoroczne wyniki.

Hetman z kolei kupił ponad 24% własnych akcji, z czego przytłaczającą większość w wezwaniu, płacąc po 5 zł. Kurs NFI wynosi teraz około 4,4 zł. W podobnej sytuacji jest Progress, który w wezwaniu kupił prawie 10% własnych akcji (ponad 3 mln).

Oferował 4,17 zł za papier. Kurs wynosi teraz około 3,5 zł. NFI ma jednak w sumie dwa razy więcej akcji - kupował je bowiem także w pakietówkach. W jednej za 400 tys. akcji płacił po 4,16 zł. W innej przejął 2,58 mln papierów, płacąc po 3,72 zł. W sumie przeszacowując papiery w tej chwili, musiałby utworzyć około 3 mln zł rezerw.

W przypadku przejmowania przez spółki własnych akcji sprawa zawsze jest delikatna. Z jednej strony są interesy firmy, z drugiej - jej akcjonariuszy. Na rynku NFI kwestia jest jeszcze bardziej skomplikowana ze względu na różnorodny tryb zakupu akcji przez fundusze. Największy niepokój budzą transakcje pakietowe, z natury rzeczy realizowane z wyselekcjonowanym gronem inwestorów. Reszta akcjonariuszy, przede wszystkim drobnych, nie ma wtedy nic do powiedzenia. I na dodatek musi się martwić o ewentualne straty na takich transakcjach.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama