O CEZ rywalizują brytyjsko-amerykańskie konsorcjum, tworzone przez firmy International Power i NRG Energy, oraz bardzo aktywny ostatnio na rynkach Europy Środkowowschodniej (w tym w Polsce) francuski monopolista w tej branży Electricite de France (jest udziałowcem m.in. giełdowej Kogeneracji). Zdaniem większości analityków, zwycięsko z batalii o CEZ wyjdą Francuzi.

Do niedawna próbował im mieszać szyki także niemiecki potentat E.ON, ale na skutek sporów co do losów należących do CEZ dwóch elektrowni atomowych (w Duchovanach i Temelinie) wycofał się z rozgrywki. Niemcy, którzy posiadają już znaczne udziały w ośmiu regionalnych czeskich zakładach energetycznych, pełnią funkcję doradcy w brytyjsko-amerykańskim konsorcjum.

Ten, kto wygra w tej rywalizacji, otrzyma także (choć w późniejszym terminie) smakowity kąsek w postaci udziałów w telekomunikacyjnej spółce--córce koncernu - CEZTel. Jeszcze przed kilkoma miesiącami miał na nią ochotę francuski Vivendi, jednak negocjacje na ten temat zostały zerwane.

Z kolei na udziały w Transgas mają apetyt trzej konkurenci. Największe szanse eksperci dają międzynarodowemu konsorcjum składającemu się z: niemieckiej firmy Ruhrgas, francuskiej Gas de France i Snam Rete Gas (ta spółka-córka włoskiego koncernu energetycznego Enel przed kilkoma dniami udanie zadebiutowała na mediolańskiej giełdzie). Nieco gorsze oceny zbiera amerykańska firma Duke Energy, usiłuje także walczyć niemiecki koncern użyteczności publicznej RWE, ale po wycofaniu się z tworzonego konsorcjum przez spółkę Wintershall stoi praktycznie na straconej pozycji. Decyzja o tym, kto ostatecznie zwycięży, ma zostać opublikowana w poniedziałek.