Od kilku miesięcy nastroje są zupełnie inne. Odczuwany na całym świecie kryzys w branży dotknął szczególnie mocno Kista Science Park, nazywany również "Doliną Bezprzewodową" (Wireless Valley). Szwedzkim spółkom wiedzie się coraz gorzej. Od początku br. liczba przypadków niewypłacalności wzrosła aż o 89%. Straszą pustkami liczne biurowce, a opłaty za wynajem pomieszczeń spadły w ciągu dwóch miesięcy o 20%. - Mogłoby być jeszcze gorzej - mówi Johan Einarsson ze specjalizującej się w rynku nieruchomości firmy doradczej CB Richard Ellis, pokazując wstrzymane w ostatniej chwili gigantyczne plany rozbudowy parku, które miał realizować koncern NCC AB. - I bez tego mamy tutaj przykład klasycznej bańki nieruchomościowej.
Kista, technologiczny bastion Szwecji, podobnie jak cały kraj, spłaca teraz cenę uzależnienia od telekomunikacyjnego potentata Ericsson AB - uważają eksperci. Jego produkcja stała się eksportowym szlagierem, w pewnym okresie spółki powiązane z nim wytwarzały 7% PKB Szwecji. Teraz, kiedy wzrost gospodarczy kraju znalazł się na najniższym poziomie od pięciu lat, Kista pustoszeje równie szybko, jak szybko zaludniała się w połowie lat 80.
Gdy "Bezprzewodowa Dolina" otwierała swoje podwoje, rząd poruszał wszystkie sprężyny, aby ściągnąć tutaj Ericssona. To on przecierał szlak. Po nim na terenach należących niegdyś do szwedzkiej armii pojawili tacy potentaci, jak fińska Nokia Oyj czy amerykańskie koncerny AT&T, Intel, Sun Microsystems, Intel, IBM, Oracle, a także niemiecki Infineon, japoński Hitachi. W latach 90. grono to uzupełniły setki rodzimych firm, powstałych na fali zauroczenia telefonią komórkową i internetem, m.in. Dynarc, A Brand New World i Cellepoint Systems.
Jeszcze w lipcu ub.r. Kista została uznana przez fachowe czasopismo "Wired Magazine" za drugi pod względem wielkości na świecie inkubator technologiczny (miejsce pierwsze przypadło w udziale, oczywiście, amerykańskiej Sillicon Valley). Ceny wynajmowanych powierzchni biurowych rosły jak na drożdżach, osiągając w pewnym momencie 2,5 tys. koron za m2 (drożej było tylko przy reprezentacyjnych ulicach śródmieścia Sztokholmu). I nikt się nie targował.
Największym najemcą nadal pozostaje Ericsson, który wykorzystuje aż 300 tys. m2 (40% całości), ale nikt w tym koncernie nie mówi już o ekspansji. - Jeszcze w ub.r. Ericsson, nie zważając na cenę, walczył o każde wolne biuro - wspomina Einarsson. - I nagle wiosną telefony od niego w naszym biurze umilkły. Ericsson stoi w obliczu pierwszej straty rocznej od 1947 r. Prezes Kurt Hellstroem zapowiedział zwolnienie 1/5 ze 104 tys. pracowników (w Kista redukcja dotyczy 20% zatrudnionych).