Napływ inwestycji do Polski mogłoby wyhamować dopiero cięcie stóp, a tymczasem redukcji można się spodziewać najwcześniej w styczniu.
Analitycy przewidywali spadek inflacji, ale mniejszy, do 3,8%. Tylko resort finansów trafnie prognozował, iż wskaźnik wzrostu cen w listopadzie obniży się do 3,6%. Na koniec roku inflacja - wg prognoz - ma nieco wzrosnąć i wyniesie ok. 3,8%, ale nadal będzie znacznie poniżej 4%.
Na dodatek gospodarka rozwija się wolniej. GUS podał wczoraj, iż PKB w III kw. tego roku wzrósł zaledwie o 0,8%, czyli mniej niż w II kw., gdy tempo wzrostu wyniosło 0,9% PKB. Spowolnienie to przede wszystkim skutek załamania się nakładów na inwestycje, które zmalały o 13,6% w porównaniu z III kw. ubiegłego roku. Gospodarkę napędza konsumpcja indywidualna, która zwiększyła się o 2,1%.
Jednak mimo tych danych rynek nie spodziewa się, aby na rozpoczynającym się dzisiaj posiedzeniu RPP doszło do kolejnej redukcji stóp procentowych. Jest za to szansa na cięcie w styczniu.
- W styczniu inflacja nadal będzie spadać, może się obniżyć nawet do 3,5%, bo podwyżki cen regulowanych i podatków odbiją się na jej poziomie dopiero w kolejnych miesiącach przyszłego roku - stwierdził Janusz Jankowiak, główny ekonomista BRE Banku. - RPP wykorzysta więc spadek inflacji i obniży stopy. Moim zdaniem, można się spodziewać dużej redukcji, ale nie większej niż o 150 pkt. bazowych.