Rezultat wczorajszego NWZA Netii był zgodny z oczekiwaniami. Niespodzianką była natomiast wypowiedź obecnego na walnym przedstawiciela szwedzkiej Telii. Zabrał on głos bezpośrednio przed głosowaniem nad projektem uchwały o dalszym istnieniu polskiej firmy.
- Telia dokonała znaczących inwestycji w Netię, zakładając, iż firma ta ma szansę stać się przynoszącym dochód alternatywnym operatorem telekomunikacyjnym. Pozytywne trendy obserwowane na rynkach kapitałowych w latach 90. spowodowały zbyt agresywną politykę, jeśli chodzi o finansowanie. Jedynym wyjściem dla spółki jest zmiana struktury kapitałów. Telia w ciągu ostatnich sześciu miesięcy pracowała nad rozwiązaniami mającymi na celu zredukowanie uniemożliwiającego dalszy rozwój zadłużenia - powiedział Jonas T. Bratt.
- Aby restrukturyzacja zakończyła się sukcesem, musi dojść do porozumienia, które byłoby sprawiedliwe dla wszystkich akcjonariuszy i wierzycieli. Uważamy, że Netia ma przyszłość i może stać się firmą dochodową. Telia jest przygotowana do dalszych inwestycji w firmę. Ponoszone przez nas ryzyko musi być jednak usprawiedliwione, a na przyjęte rozwiązania muszą zgodzić się akcjonariusze - stwierdził przedstawiciel Telii. Dodał, iż reprezentowana przez niego firma będzie głosować za dalszym istnieniem Netii.
Po takim oświadczeniu wynik głosowania był praktycznie przesądzony - Telia reprezentowała niemal 74% głosów na walnym. Uchwałę o dalszym istnieniu podjęto jednak niemal jednomyślnie - za głosowali akcjonariusze reprezentujący 99,99% głosów na NWZA. Oznacza to, iż uchwałę poparły zarówno fundusze Warburg Pincus, jak i Bank of New York (bank-depozytariusz w programie kwitów depozytowych).
Po NWZA przedstawiciel Telii zapowiedział, iż szwedzka firma zamierza pozostać mniejszościowym akcjonariuszem w Netii. Z jego wypowiedzi wynikało, iż Telia zakłada konwersję części długu na akcje Netii, co oznaczałoby znaczący spadek udziału w kapitale akcyjnym dotychczasowych akcjonariuszy. Taki zabieg spowodowałby, iż w momencie udziału w nowej emisji Netii Telia nie musiałaby obawiać się przekroczenia progu 50% głosów na NWZA polskiej firmy (obecnie udział ten wynosi prawie 48%).