"Obecnie rozważamy decyzję o złożeniu zażalenia. Najpóźniej do jutra postanowimy co dalej" - powiedział Bańkowski. W środę do spółki wszedł syndyk masy upadłościowej. "Nie chcemy aby ta firma przestała istnieć" - powiedział Bańkowski. "Cały czas szukamy innych dróg rozwiązania i próbujemy coś zrobić, aby ta firma nadal działała" - dodał. Bańkowski nie poinformował o planach dalszych ewentualnych działań mających uratować spółkę. Zarząd i pracownicy spółki starają się uratować spółkę. Ich zdaniem Formus mógłby nadal działać na rynku gdyby nie niegospodarność poprzedniego zarządu kierowanego przez Jarosława Mulewicza. W listopadzie Formus Polska skierował do Sądu Gospodarczego w Warszawie wniosek o powołanie biegłych, którzy orzekną, w jaki sposób przez ponad rok firma wydała 80 mln USD, po czym zarząd zgłosił wniosek o upadłość. Komitet pracowników zwróciła się do biegłych sądowych o wyjaśnienie m.in. dlaczego firma, która obsługiwała pod koniec ubiegłego roku ok. 600 klientów i której przychody wynosiły ok. 1,3 mln zł miesięcznie, zatrudniła 270 osób, w tym 23 prezesów i dyrektorów. Formus Polska jest częścią amerykańskiego koncernu Formus Communications International, posiadającego swoje oddziały w kilkunastu krajach. Cały koncern, oprócz polskiego oddziału, upadł na skutek kryzysu telekomunikacyjnego. Formus jest operatorem bezprzewodowego szerokopasmowego dostępu do internetu, zajmującym się przesyłaniem danych droga radiową. Amerykanie formalnie nadal mają 51 proc. udziałów polskiej firmy, natomiast pozostałe 49 proc. jest w rękach polskiego udziałowca Elmedia sp. z.o.o. Formus już od dawna poszukuje inwestora. W kwietniu tego roku rzecznik prasowy firmy zapowiadał, że w ciągu kilkunastu tygodni wybrany zostanie jeden z potencjalnych inwestorów.

(PAP)