Typowo międzyświąteczny charakter miały czwartkowe notowania. Niewielkie zmiany cen, małe obroty i wymiany znacznych pakietów akcji na poszczególnych spółkach (zapewne wcześniej umówionych) to ich cecha charakterystyczna. Oprócz tego w oczy rzucała się wyraźna słabość naszego parkietu na tle rynków zagranicznych. To w zasadzie jedyny istotny sygnał z ostatniej sesji, tym ważniejszy, że potwierdzający już wcześniej obserwowaną tendencję. Poza tym nie da się powiedzieć, by miała ona większą wartość prognostyczną.
Uwaga inwestorów skupiała się przede wszystkim na papierach Elektrimu, na którym zrealizowano 40% całkowitego obrotu. Swoje zrobiły informacje o kontroli znacznego pakietu akcji przez podmioty skupione wokół BRE i spekulacje o możliwości podziału firmy wzorem Optimusa. Abstrahując od szans na spełnienie się takiego scenariusza warto pamiętać, jak długo trwało zakończenie transakcji, związanych z Optimusem, jak w tym czasie zachowywał się kurs i w jakim stopniu skorzystali na tym drobni inwestorzy. Oczywiście, nie wyklucza to szansy na szybki zysk, choć zawsze w takich sytuacjach należy pamiętać, iż jest on zarezerwowany w dużym stopniu dla lepiej poinformowanych. Wydźwięk wczorajszych notowań Elektrimu nie byłby też tak dobry, gdyby nie zamknięcie, w trakcie którego wzrosła i cena i wolumen.
Wygląda na to, że do końca roku nie należy spodziewać się większych emocji. Potrzeba byłoby naprawdę silnych spadków za granicą, by nasz parkiet poddał się takiej tendencji, z drugiej strony nie widać zdecydowania kupujących, mogącego doprowadzić do przełamania ważnych oporów. Czy sama nadzieja na poprawę koniunktury gospodarczej w drugiej połowie 2002 r. wystarczy, by przynajmniej utrzymać kursy na aktualnych poziomach przez następne tygodnie i miesiące? Bez lepszych danych makro jest to niemożliwe, a u nas takich danych wciąż nie widać.
Zwróć uwagę na:
LPP - przy tak ładnie rosnącym kursie można jedynie żałować, że znikoma płynność i sesje bez obrotu w bardzo dużym stopniu uniemożliwiają inwestowanie w ten papier.