Izba przedstawiła w czwartek wyniki kontroli działalności przedsiębiorstwa państwowego Porty Lotnicze (PPL). Kontrolą objęto lata 1998-2000. Jej celem była ocena prawidłowości gospodarowania majątkiem firmy i przygotowania do wydzielenia z jej struktur Agencji Ruchu Lotniczego (ARL). Kontrola wykazała, że PPL prowadziły działania z naruszeniem prawa, powodując straty w wysokości prawie 50 mln zł. Inne niecelowe działania spowodowały dalsze straty w wysokości ok. 18,5 mln zł. Izba podjęła kroki dla odzyskania tej kwoty. NIK zarzuca też ministrowi transportu i gospodarki morskiej, że w niewielkim stopniu wykorzystywał swoje ustawowe uprawnienia do nadzoru nad PPL. Według NIK, nie dysponował on pełną informacją o warunkach ekonomiczno-prawnych, w jakich funkcjonowała firma. "Jaskrawym przykładem braku nadzoru była sprawa zaciągniętego od Europejskiego Banku Inwestycyjnego kredytu w wysokości 50 mln ecu. Pożyczkę pozyskało ministerstwo i +odpożyczyło+ ją PPL, nie zatroszczywszy się zabezpieczeniem jej spłaty" - czytamy w raporcie NIK. Do spłaty pozostało jeszcze ok. 170 mln zł, a termin zakończenia spłat przypada na 2012 rok. Brakowało nadzoru nad finansowaniem budowy przejść granicznych w portach lotniczych oraz wydawaniem spółkom prywatnym koncesji na eksploatację lotnisk i związane z tym usługi. Kontrola wykazała ponadto, że kierownictwo PPL poręczyło kredyt na 13 mln zł spółce "G-5" należącej do prywatnych osób. "Wykorzystano tym samym mienie państwowych osób prawnych do przysporzenia korzyści osobom prywatnym. Narażono PPL na ryzyko finansowe tej operacji. Jednocześnie weksel i umowa poręczenia zaginęły" - czytamy w raporcie NIK. Izba zarzuca też przedsiębiorstwu, że nie uwzględniając swojego interesu ekonomicznego tworzyło i przystępowało do rozmaitych spółek. PPL rozpoczęły też kosztowną budowę Terminalu II na warszawskim Okęciu bez pełnego zabezpieczenia źródeł inwestycji. NIK uważa również, że PPL miały bałagan w księgowości, a sprawozdania finansowe firmy nie odzwierciedlały jej rzeczywistych finansów. W związku z tymi nieprawidłowościami NIK skierowała zawiadomienie do prokuratury. Według NIK, stabilności finansowej PPL zagrażały także przepisy układu zbiorowego pracy, które zapewniały wysokie odprawy zwalnianym osobom (od 59 tys. zł do 177 tys. zł, w zależności od stażu pracy). W trakcie kontroli Izba stwierdziła również istnienie obszarów korupcjogennych. Za takie uznaje m.in. działania b. dyrektora departamentu Ministerstwa Transportu, Bogdana Frąckowiaka (pracował w resorcie do maja 2000 r.), który zawierał umowy bez przetargu na wykonanie koncepcji lotnisk z firmą Polkonsult, której właścicielką była jego córka. NIK uznała też za nieprawidłowe to, że pięciu urzędników ministerstwa było równocześnie członkami rad nadzorczych w spółkach z udziałem PPL. Izba uważa, że łączenie tych stanowisk mogło skutkować stronniczością. "Zagrożenie stronniczością pogłębiał fakt uzależniania finansowego urzędników Ministerstwa Transportu od współpracy z naczelnym dyrektorem PLL, który decydował o wyznaczeniu urzędników resortu na reprezentantów interesów PPL w radach nadzorczych spółek" - czytamy w raporcie.
(PAP)