Do niedawna giełdowe firmy kupowały akcje własne wyłącznie w celu umorzenia. Kodeks spółek handlowych stworzył im nowe możliwości. Pierwsze skorzystały z nich instytucje finansowe, którym wolno kupować własne akcje również w celu odsprzedaży. To pozwala na duże zakupy NFI. Z tej możliwości korzysta też BRE Bank.
Z kolei lubelski Protektor poinformował o zakupie pakietu ponad 90,72 tys. własnych akcji (po 2,50 zł za papier), stanowiących ponad 5% kapitału akcyjnego i głosów na WZA, "w celu zapobieżenia, bezpośrednio zagrażającej spółce, poważnej szkodzie". Jaka to szkoda i kto może być jej sprawcą - nie wiadomo.
- Zrobiliśmy to, na co zezwala nam kodeks spółek handlowych. Uznaliśmy, iż będzie lepiej, by akcje znalazły się w naszych rękach niż pozostawały własnością irlandzkiej firmy, od której je odkupiliśmy. Obawialiśmy się, że trafią w niepożądane ręce - mówi PARKIETOWI Wincenty Boryca, członek zarządu LZPS. - Nasze akcje w tej chwili przeznaczone są do odsprzedaży, ale poczekamy na decyzje WZA. Jeśli walne opowie się za ich umorzeniem, będziemy brać pod uwagę takie rozwiązanie - dodaje.
Nie chce jednak mówić, z czyjej strony spółce zagrażała szkoda i na czym konkretnie miałaby polegać. - Nie mogę podać szczegółów. W każdym razie chcieliśmy uniknąć sytuacji, z jaką mieliśmy do czynienia w przeszłości - twierdzi W. Boryca. Pytany, czy ma na myśli wielomiesięczny konflikt w gronie akcjonariuszy, potwierdza.
Przez kilka miesięcy walkę o wpływy w spółce prowadziła grupa podmiotów skupionych wokół WBK z podmiotami skupionymi wokół International Business Management (miała ona poparcie m.in. firmy Goodbody Stockbrokers, od której LZPS odkupił teraz własne akcje). Mocna pozycja i determinacja banku okazały się bardzo ważne. Druga grupa, przez pewien czas kontrolująca władze spółki, zrezygnowała z walki.