Reklama

LZPS Protektor pomaga sobie sam

Giełdowe firmy coraz częściej kupują własne akcje. Nowością jest zakup papierów w obronie przed grożącą spółce szkodą. Z tego powodu pakiet ponad 5% walorów kupił lubelski LZPS Protektor. Jaka szkoda mu groziła - nie wiadomo.

Publikacja: 04.01.2002 07:30

Do niedawna giełdowe firmy kupowały akcje własne wyłącznie w celu umorzenia. Kodeks spółek handlowych stworzył im nowe możliwości. Pierwsze skorzystały z nich instytucje finansowe, którym wolno kupować własne akcje również w celu odsprzedaży. To pozwala na duże zakupy NFI. Z tej możliwości korzysta też BRE Bank.

Z kolei lubelski Protektor poinformował o zakupie pakietu ponad 90,72 tys. własnych akcji (po 2,50 zł za papier), stanowiących ponad 5% kapitału akcyjnego i głosów na WZA, "w celu zapobieżenia, bezpośrednio zagrażającej spółce, poważnej szkodzie". Jaka to szkoda i kto może być jej sprawcą - nie wiadomo.

- Zrobiliśmy to, na co zezwala nam kodeks spółek handlowych. Uznaliśmy, iż będzie lepiej, by akcje znalazły się w naszych rękach niż pozostawały własnością irlandzkiej firmy, od której je odkupiliśmy. Obawialiśmy się, że trafią w niepożądane ręce - mówi PARKIETOWI Wincenty Boryca, członek zarządu LZPS. - Nasze akcje w tej chwili przeznaczone są do odsprzedaży, ale poczekamy na decyzje WZA. Jeśli walne opowie się za ich umorzeniem, będziemy brać pod uwagę takie rozwiązanie - dodaje.

Nie chce jednak mówić, z czyjej strony spółce zagrażała szkoda i na czym konkretnie miałaby polegać. - Nie mogę podać szczegółów. W każdym razie chcieliśmy uniknąć sytuacji, z jaką mieliśmy do czynienia w przeszłości - twierdzi W. Boryca. Pytany, czy ma na myśli wielomiesięczny konflikt w gronie akcjonariuszy, potwierdza.

Przez kilka miesięcy walkę o wpływy w spółce prowadziła grupa podmiotów skupionych wokół WBK z podmiotami skupionymi wokół International Business Management (miała ona poparcie m.in. firmy Goodbody Stockbrokers, od której LZPS odkupił teraz własne akcje). Mocna pozycja i determinacja banku okazały się bardzo ważne. Druga grupa, przez pewien czas kontrolująca władze spółki, zrezygnowała z walki.

Reklama
Reklama

Co by było, gdyby do tej pory zachowała kontrolę? Sadząc po przykładach innych firm, gdzie ci sami inwestorzy grali pierwsze skrzypce (Beton Stal) - nic dobrego. Wystarczająco złym sygnałem były np. inspirowane przez nią decyzje władz LZPS, dotyczące m.in. inwestycji na GPW, które przyniosły lubelskiej spółce poważne straty (zakupy akcji Lety i Beton Stalu; teraz Protektor nie ma już akcji tych firm w portfelu).

Z informacji PARKIETU wynika jednak, że spółka, kupując własne akcje, nie obawiała się już International Business Management. Firma ta wycofała się już bowiem zupełnie z LZPS. W akcjonariacie Protektora najmocniejszą pozycję ma BZ WBK, który poinformował, że posiada ponad 366,4 tys. papierów, reprezentujących 21,91% kapitału akcyjnego i 22,19% głosów na WZA. Bank w ciągu najbliższych 12 miesięcy nie zamierza istotnie zmieniać poziomu zaangażowania, ale chce nadal aktywnie uczestniczyć w trwających procesach restrukturyzacyjnych. Inwestycja ma w jego przypadku charakter długoterminowy.

W tym samym czasie Lubelskie Towarzystwo Kapitałowe poinformowało, że ma ponad 328,5 tys. walorów (19,65% kapitału akcyjnego i 19,89% głosów na WZA). Wcześniej miało 13,23% głosów na WZA. Prawdopodobnie inwestor kupował akcje od Goodbody Stockbrokers. W gronie największych akcjonariuszy jest także Skarb Państwa (15% akcji).

Według przedstawicieli zarządu LZPS, między głównymi udziałowcami nie ma żadnych konfliktów, a więc zagrożenie, którym spółka tłumaczy zakup własnych akcji, nie jest związane z ich działalnością. Prezesem spółki został ostatnio Piotr Kwaśniewski, prezes LTK. Pełniący przez kilka miesięcy obowiązki prezesa Wincenty Boryca został członkiem zarządu.

KPWiG wszczęła w ostatnim czasie postępowanie, mające wyjaśnić, czy LZPS dopełniła obowiązków informacyjnych. - Nie uzyskaliśmy żadnych informacji na ten temat od KPWiG, nie wiemy więc, o jakie nieprawidłowości może chodzić - twierdzi W. Boryca. nKupowanie akcji własnych przez spółkę w innym niż umorzenie celu to działanie wyjątkowe. Byłoby dobrze, gdyby w każdym przypadku udziałowcy (wszyscy, w tym drobni) wiedzieli, o jaką konkretnie szkodę chodzi. Tylko w ten sposób można by ocenić, czy jest to rzeczywiste, bezpośrednie i poważne zagrożenie. Istnieje bowiem ryzyko, że spółki będą dla własnych akcji występować w roli tzw. parkingowych, powołując się na bliżej nieokreślone niebezpieczeństwa. W praktyce byłoby to także szkodliwe, tyle że dla akcjonariuszy.

Zgodnie z art. 362 par.1 pkt.1 kodeksu spółek handlowych, spółka może kupować własne akcje w celu zapobieżenia bezpośrednio jej zagrażającej poważnej szkodzie. Jest to jednak możliwe tylko w przypadku, kiedy nabyte akcje zostały w pełni pokryte, a łączna ich wartość nominalna nie przekracza 10% kapitału zakładowego (uwzględniając w tym wartość pozostałych akcji własnych, posiadanych przez spółkę). Co ważne, zarząd jest obowiązany powiadomić najbliższe WZA o przyczynach lub celu nabycia własnych akcji oraz ich liczbie.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama