Reklama

RPP: modyfikacje i zagrożenia

- Zmiana stawek wynagrodzeń dla członków Rady Polityki Pieniężnej nie stanowi poważnego zagrożenia dla jej niezależności, w istocie zbliżyłaby ona ich płace do wynagrodzeń, jakie otrzymują ich odpowiednicy w innych krajach Europy Środkowej - stwierdził specjalizujący się w sprawach polskich ekonomista banku J.P. Morgan Chase, Giancarlo Perasso.

Publikacja: 09.01.2002 08:09

Za najistotniejsze zagrożenie dla niezależności NBP uważa on ewentualną zmianę kryteriów wyboru członków Rady i zwiększenie roli, jaką w procesie tym odgrywałby rząd. Związane z tym ryzyko polegałoby na powoływaniu do składu Rady osób bardziej skłonnych do wcielania w życie programu rządowego, nawet kosztem stabilności pieniądza. Jest ono jednak ograniczone przez perspektywę wejścia przez Polskę do Europejskiej Unii Pieniężnej.

Możliwe są inne zmiany, które obecnie - i jego zdaniem, niesłusznie - przedstawiane są przez prasę jako "ataki" na niezależność NBP. Prawdopodobna jest w szczególności poprawa koordynacji działań między NBP i rządem przy określaniu docelowej stopy inflacji (tak jak na Węgrzech), należałoby jednak przyjąć ją z satysfakcją, ponieważ zmniejszyłoby to ryzyko konfliktu między nimi. Inne zmiany, jak np. korygowanie mechanizmu kursowego, są natomiast nieprawdopodobne, ponieważ spowodowałyby konflikt między rządem a Unią Europejską i mogłyby znacznie opóźnić przyjęcie Polski do Unii. Wspomnianą wyżej zmianę wynagrodzeń członków RPP Perasso uznaje za drobną modyfikację.

Ekonomista J.P. Morgan Chase uważa, że politycy będą nadal usiłowali w umiarkowanym stopniu wpływać na niezależność NBP, ale wysiłki te zapewne nie przyniosą dużych sukcesów, bowiem wszelkie próby poważnego jej ograniczenia zostałyby natychmiast ukarane przez rynki finansowe, zaszkodziłyby też negocjacjom w sprawie wejścia Polski do Unii Europejskiej, chociaż więc - jego zdaniem - ze strony rządu można spodziewać się jeszcze dalszych wypowiedzi zawierających pewne groźby pod adresem niezależności NBP, to faktyczne działania będą zapewne bardzo odbiegać od retoryki.

Faktyczna niezależność NBP - twierdzi Perasso - nie jest zagrożona, rząd nie zamierza bowiem zmusić go do finansowania wydatków rządowych. Nawiązując do "mniej skrajnych sposobów ograniczenia niezależności banku centralnego" wskazuje on, że podobnie jak w przypadku Europejskiego Banku Centralnego i innych banków centralnych w Europie, ustawa o NBP przewiduje "pewien stopień współpracy" między NBP a rządem. W jego opinii, zmiany w sposobie funkcjonowania NBP nie będą miały zatem istotnego znaczenia.

Perasso sądzi, że rokowania w sprawie przyjęcia 10 nowych członków Unii Europejskiej zostaną zakończone w tym roku. Za najpoważniejsze ryzyko dla procesu akcesyjnego uważa jednak możliwość, że do końca 2002 r. sama Unia nie zdąży zakończyć niezbędnych dla rozszerzenia swojego składu reform instytucjonalnych. Dostrzega on pewne "realne ryzyko" pojawienia się sprzeciwu wobec zwiększenia liczby jej państw członkowskich podczas wyborów w Niemczech i we Francji, jego zdaniem jednak, żaden z przywódców europejskich nie zaryzykuje przejścia do historii z ciążącym na nim zarzutem, że to on właśnie zapobiegł przystąpieniu byłych państw komunistycznych do Unii.

Reklama
Reklama

Jeśli chodzi o sytuację makroekonomiczną krajów środkowoeuropejskich, Perasso spodziewa się, że w ślad za spodziewanym w II kw. ożywieniem w strefie euro, zacznie się ona poprawiać w II półroczu. Dokonuje on tu jednak rozróżnienia między Czechami i Węgrami, gdzie polityka fiskalna i pieniężna sprzyja wzrostowi gospodarczemu, hamowanemu przez pogorszenie koniunktury w będącej ich głównym rynkiem Unii Europejskiej, a Polską. Znaczne zwolnienie tempa wzrostu gospodarczego w Polsce jest - jego zdaniem - w pierwszej kolejności skutkiem bardziej restrykcyjnej polityki pieniężnej, w drugiej zaś - zwolnienia aktywności gospodarczej w UE. Ponieważ polska gospodarka jest mniej otwarta niż gospodarka Czech i Węgier - stwierdza on - wewnętrzna polityka gospodarcza wywiera w Polsce większy wpływ na stopę wzrostu niż w tamtych krajach.Ekonomista J.P. Morgan Chase spodziewa się, że zwłaszcza w świetle pewnego, tegorocznego zaciśnięcia pasa od strony budżetu, po jego zeszłorocznym, dużym poluzowaniu, można oczekiwać, że RPP wesprze ożywienie, kontynuując obniżanie stóp procentowych. Ponieważ "realna gospodarka" jest na skraju recesji, a realne stopy procentowe wynoszą około 8%, obniżki takie są jego zdaniem prawdopodobne jeszcze w I półroczu. Z powodu opóźnień w transmisji skutków takich redukcji, na ich efekty trzeba będzie jednak w tym roku długo czekać, ożywienie zaś będzie w Polsce słabsze niż w innych krajach Europy Środkowej.

Dobrą wieścią w prognozach J.P. Morgan na rok 2002 jest natomiast zapowiedź, iż zagraniczne inwestycje bezpośrednie nie powinny być o wiele mniejsze niż w poprzednim roku, zaś w następnych latach zwiększą się pod wpływem postępu rokowań o rozszerzeniu Unii Europejskiej.

Perasso sądzi też, że waluty krajów środkowoeuropejskich będą się w ujęciu realnym umacniały. Przyczyny tego to wzrost kursu nominalnego i utrzymywanie się wyższej inflacji niż w UE. Kurs nominalny będzie rósł z powodu szybszego, niż w UE, wzrostu wydajności pracy, wspomnianych bezpośrednich inwestycji zagranicznych, jak też inwestycji portfelowych, przyciąganych wyższymi, niż w strefie euro, krótkoterminowymi stopami procentowymi oraz zbliżaniem się wejścia tych krajów do Unii. O ile jednak w przypadku forinta i korony będzie to proces równomierny, o tyle w przypadku złotego - bardziej rozchwiany.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama