Panie Prezesie, część specjalistów kapitałowych uważa, że powinno się zmienić limity inwestycyjne, jakie obowiązują OFE.
Istniejące obecnie limity nie są w pełni wykorzystywane, nie wydaje się więc, aby zmiana była konieczna, zwłaszcza że są one bardzo liberalne. Jedyny punkt, nad którym warto by się zastanowić, to ten dotyczący inwestycji zagranicznych - wydaje się, że można by rozważyć całkowitą rezygnację z inwestycji w aktywa zagraniczne, co obniżyłoby koszty systemowe, zwiększyło przejrzystość i rentowność dla członków OFE.
Ale właśnie wyraźnie mówi się o tym, aby te limity powiększyć.
Takie opinie mogą być lansowane przez przedstawicieli zagranicznych instytucji finansowych, którzy chcieliby zarządzać środkami zgromadzonymi przez OFE. Nie zapominajmy jednak, że Polska jest krajem, który potrzebuje dużej ilości kapitałów. Mamy 3 mln bezrobotnych i niską wydajność pracy - sytuację, która wymusza konieczność ogromnych inwestycji. Zapotrzebowanie na kapitał oznacza, że trzeba za niego zapłacić odpowiednio wysoką premię, a to wysokie zyski z inwestycji krajowych. A wyższa o 1 pkt. proc. rentowność OFE oznacza o 20% wyższe świadczenie emerytalne.
Sądzi Pan, że istnieją w Polsce możliwości ulokowania tak dużych środków, nie wpływając na zachowanie rynków papierów wartościowych?