Cały tegoroczny wzrost, od momentu startu, wyniósł już prawie 250 pkt. Co ważne, dokonał się bez większej korekty, co rodziło przypuszczenie, że wielu graczy zdecyduje się na realizację zysków. Proces tej realizacji przybrał wczoraj znacznie na sile, co spowodowało, że kontrakty po ustanowieniu szczytu bardzo szybko traciły na wartości bez krótkiej choćby konsolidacji. Spadek był głównie wynikiem zamykania długich pozycji, czego dowodem była dynamiczna zniżka LOP. Fala podaży była na tyle silna, że nie udało się byczkom już do końca sesji zbliżyć do wysokich poziomów z przedpołudnia. Spróbujmy zastanowić się nad konsekwencjami takiego stanu rzeczy. Można ubolewać, że sesja nie rozpoczęła się od luki hossy, której zamknięcie rozwiałoby wszelkie wątpliwości. Brak luki kazał nam skupić uwagę na zachowaniu kontraktów względem istotnego wsparcia na 1345-1355 pkt. Minimum sesji wyniosło 1366 pkt. Jak widać, nie było poważnych przesłanek ku temu, by zamykać średnioterminowe długie pozycje. W przypadku braku trzeciej luki hossy właśnie zejście poniżej tej strefy wsparcia można by uznać za "sygnał do ewakuacji" dla inwestorów grających na zwyżkę. Wart odnotowania jest fakt, że zamknięcie sesji dokonało się dokładnie na poziomie szczytów z połowy listopada ur. (1372) oraz linii trendu wzrostowego, a średnia krocząca nadal rośnie.