Reklama

Kupowanie bez granic

Narodowe fundusze inwestycyjne kupują własne akcje, nie oglądając się na obowiązki informacyjne i te związane z koniecznością ogłaszania wezwań. Chyba, że w bezprzykładny sposób łamią prawo. Jeśli nie - otwierają drogę innym spółkom do zupełnie swobodnych zakupów własnych papierów. Przed możliwością interpretacji przepisów, umożliwiającej taki proceder, ostrzegaliśmy wcześniej na łamach PARKIETU.

Publikacja: 12.01.2002 07:38

Zachodni NFI kupuje własne akcje na sesji i w ramach transakcji pakietowych. Na sesji kupuje zwykle kilkanaście - kilkadziesiąt tysięcy walorów. W pakietówkach - znacznie, znacznie więcej. Pod uwagę wzięliśmy komunikaty Zachodniego poświęcone skupowi papierów, przekazane przez fundusz od początku grudnia ub.r. Okazuje się, że w ciągu kilku tygodni przejął on około 6 mln własnych akcji, czyli pakiet reprezentujący 20% kapitału i głosów na WZA.

Wezwanie? A po co?

Fundusz nie informował oficjalnie o przekroczeniu progu 5% głosów na WZA (w ogóle nie informuje, ile ma w sumie własnych papierów) ani kolejnych progów. Nie ogłaszał też wezwania, choć w krótkim czasie (krótszym niż przewidziane w prawie o publicznym obrocie 90 dni) przejął kontrolę nad znacznie większym niż 10% pakietem akcji. Łamał prawo? Jeśli tak, to w sposób tak ewidentny, jakby chciał dostać najwyższą z możliwych karę. Wątpliwe, by prowadził tak samobójczą politykę.

Sprawa dotyczy nie tylko Zachodniego NFI. W podobnej sytuacji są inne fundusze kontrolowane przez Raiffeisena. Foksal od początku grudnia informował o zakupie w sumie ponad 5 mln własnych akcji, a więc 17% kapitału. Najmniej aktywny, bo najmniej zasobny w gotówkę, był 7 NFI im. Kazimierza Wielkiego. W omawianym okresie informował o zakupie 2,7 mln własnych akcji, czyli 9% kapitału. Jest bardzo prawdopodobne, że wkrótce poinformuje o kolejnych zakupach.

W rzeczywistości NFI mogły bowiem przejąć w ostatnim czasie więcej akcji, niż wskazują ich komunikaty. Wynika to z terminów rozliczania transakcji pakietowych. O największych transakcjach informują dopiero teraz, choć z naszych wyliczeń wynika, że zrealizowano je w połowie grudnia. O rozliczeniu pakietówek decydują bowiem strony transakcji (nie ma tu automatyzmu, jak przy transakcjach zawieranych na sesji, w przypadku których termin rozliczeń wynosi T+3).

Reklama
Reklama

Nieme akcje

Rzecz w tym, że akcje, które kupują fundusze, nie dają im - zgodnie z kodeksem spółek handlowych - praw głosu na WZA. Ma to znaczenie nie tylko w kwestii obowiązków informacyjnych i wezwań, ale także konieczności uzyskiwania zgody KPWiG na przekroczenie odpowiednich progów zaangażowania w danej spółce. Przepisy prawa o publicznym obrocie nakładają bowiem odpowiednie obowiązki wówczas, kiedy spółka nabywa akcje "zapewniające co najmniej 10% ogólnej liczby głosów na WZA" (przy wezwaniu) lub "nabywa akcje w liczbie powodującej osiągnięcie lub przekroczenie łącznie odpowiednio 25%, 33% lub 50% głosów na WZA" (przy zgodzie KPWiG). Obowiązki informacyjne obciążają m.in. tego, kto "w wyniku nabycia akcji osiągnął lub przekroczył 5 albo 10% ogółu głosów na WZA".

Spółka, kupując własne akcje (obojętnie, ile by ich było), nie uzyskuje ani jednego głosu na WZA. Logicznie rzecz biorąc, może więc zignorować przepisy o publicznym obrocie. I chyba tylko to może wyjaśniać zachowanie NFI z grupy Raiffeisena.

Komisja

już niestraszna?

Dlaczego inne fundusze, chcąc kupić pakiet ponad 10% swoich akcji w krótkim czasie, decydowały się na ogłoszenie wezwań? Bo obawiały się KPWiG. Jak wynika z naszych informacji, NFI Hetman zastanawiał się, czy kupując w krótkim czasie duży pakiet własnych akcji musi ogłaszać wezwanie oraz otrzymywać zgodę KPWiG na przekroczenie progów na WZA. Ostatecznie wezwanie ogłosił, ale na mniej niż 25% akcji, by nie występować o zgodę do Komisji. KPWiG stoi bowiem ponoć na stanowisku, że przepisy o obowiązkach informacyjnych, wezwaniu i zgodach KPWiG mają szczególny cel. Tym celem jest informowanie rynku o inwestycjach danego podmiotu i stworzenie możliwości śledzenia procesu zwiększania zaangażowania przez niego, a co za tym idzie - stworzenia możliwości przeciwdziałania przez Komisję ewentualnym nieprawidłowościom. W związku z tym każdy podmiot, choćby kupował własne akcje, musi tym przepisom czynić zadość.I Hetman w obawie przed Komisją uczynił to, choć nie był konsekwentny. Uznał bowiem, że kontrolująca go grupa Banku Austria jako podmiot dominujący powinna, podając stan zaangażowania w kapitale NFI, uwzględniać akcje kupione przezeń w wezwaniu. Jednak już podając głosy na WZA, nie powinna tych akcji brać pod uwagę, skoro walory nie uprawniają funduszu do wykonywania głosów na WZA. Innymi słowy, NFI ocenił, że kupione przez niego papiery nie zwiększają liczby głosów, które przysługują Bankowi Austria wraz z podmiotami zależnymi. Grupa Banku Austria dzięki takiej interpretacji nie musiała więc występować o zgodę KPWiG na przekroczenie progu 50% głosów na WZA Hetmana. Nie musiała też ogłaszać wezwania, jakie jest skutkiem przekroczenia takiego progu.

Reklama
Reklama

Na ten właśnie problem już wcześniej zwrócił uwagę PARKIET. Zastanawialiśmy się w opublikowanym przed kilkoma miesiącami materiale, kto zdecyduje się na bardziej odważną interpretację przepisów, rozciągając ją na obowiązki informacyjne i związane z wezwaniami. Teraz jest to już jasne. Pierwsze są fundusze z grupy Raiffeisena. Kto następny? Zobaczymy.

NFI mogą, to inni też

Kodeks spółek handlowych stanowi, że spółka nie ma prawa wykonywać głosów z własnych akcji bez względu na to, w jaki sposób i w jakim celu je kupiła. Spółki dość często kupują akcje w celu umorzenia. Mają także inne powody. Informowaliśmy ostatnio o zakupie ponad 5-proc. pakietu akcji przez LZPS Protektor w celu "zapobieżenia bezpośrednio zagrażającej spółce poważnej szkodzie". Ta druga możliwość nie wymaga nawet uprzedniej zgody WZA. Spółka nie musi również - jak przekonuje przykład LZPS - wyjaśniać, o jaką szkodę chodzi i czy jest ona w ogóle realna.

Otwiera to spore możliwości wszystkim spółkom, jeśli chodzi o skup własnych akcji. Wprawdzie pod tym pretekstem firma nie może kupić więcej niż 10% akcji, ale - zgodnie z prezentowaną i wykorzystywaną zapewne przez NFI interpretacją - obowiązki informacyjne może zignorować. Przy skupie akcji w celu umorzenia może zignorować także przepisy dotyczące wezwania i zgód Komisji. n

Coś trzeba z tym zrobić. Własne akcje w celu odsprzedaży mogą kupować wszystkie instytucje finansowe. Nie tylko więc NFI, ale również banki (robi to już BRE). Inne spółki robią to z innych, mniej lub bardziej wiarygodnych powodów. Ponieważ nie uzyskują głosów na WZA, mogą zastosowaną przez NFI interpretację również wykorzystać. Co to oznacza? Brak jakiegokolwiek nadzoru (no, może z wyjątkiem WZA) nad procesem skupowania przez firmy giełdowe własnych akcji. Bez obowiązków informacyjnych, bez wezwań, bez zgody KPWiG. Ciekawy rynek.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama