Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 13.01.2002 18:58

W tym tygodniu analiza skupi się głównie na technicznych aspektach rynku.

Chciałem napisać coś o ubiegłotygodniowym temacie numer jeden, jakim jest

(był?) spór między rządem a RPP. O roli jaką Rada powinna w naszej

gospodarce odgrywać. Jednak postanowiłem nie zabierać głosu. Dyskusja weszła

już na tak wysokie szczeble, że moje zdanie nic tu nie zmieni. Właściwie

Reklama
Reklama

każdy polityk lub osoba, która się za takowego uważa, posiada legitymację do

wypowiedzi w sprawie działań Rady. A jeśli nie posiada, to sobie ją

przyznaje. Tak więc, wszędzie słyszymy różnorodne, choć z reguły niezbyt

pochlebne, opinie o samej Radzie jak i o jej dotychczasowych działaniach i

planach na przyszłość, zwanymi przez niektórych strategią. Głos zabierają

tak kluczowe postaci polskiej ekonomii jak Kalinowski, Sawicki, Lisak oraz

Reklama
Reklama

tytani finansów z Lepperem na czele. Cóż ja, przy takim towarzystwie?

Przecież nie będę się ośmieszać. Nie dla mnie salony polskiej myśli

ekonomicznej. Salony, które i tak robią się tłoczne, a jak wiadomo, gdzie

tłok to i zapach nie najświeższy. Wielu jest fachowców w materii uzdrawiania

sytuacji finansowej nie tylko swojej ale i cudzej. Remedium na zapaść

budżetu? Obniżka stóp. Lekarstwo na stagnację gospodarczą? Obniżka stóp. Jak

Reklama
Reklama

poprawić konkurencyjność polskich towarów za granicą? Obniżyć stopy bo to

wpłynie na osłabienie złotego. Jak wyplenić kapitał spekulacyjny, który

grabieżczo zagnieździł się w naszym systemie finansowym? Oczywiście, już

wiadomo - obniżyć stopy. W ruchu tym upatruje się złotego środka na wszelkie

bolączki i problemy gospodarcze. To taka aspiryna ekonomiczna. Pragnę jednak

Reklama
Reklama

przestrzec przed jednym. Gdy finanse publiczne są trawione przez raka

rozdawnictwa i socpolityki, obniżka tylko lekko uśmierzy ból. Zresztą ten i

tak powróci gdyż przyczyny choroby nie będę leczone, co zwykle prowadzi do

jej rozprzestrzeniania się i cierpienia pacjenta.

Miałem nic nie pisać a wyszedł cały akapit. Przejdźmy więc szybko do analizy

Reklama
Reklama

wykresów i zapomnijmy o tym nie miłym temacie. Zacznijmy od wykresów

tygodniowych, gdyż te to właśnie sygnalizują kierunek trendu w długim i

średnim terminie. Przyznam, że jestem w nie lada rozterce. Przyczyną

wspomnianej jest rozbieżność jaka zagościła na wykresach, które z założenia

powinny być w miarę jednakowe. Chodzi tu oczywiście o wykres indeksu WIG20

Reklama
Reklama

WIG20tyg.gif oraz wykres kontraktów na ten indeks FUTtyg.gif Podstawowym

wyznacznikiem panującego na naszym rynku trendu była spadkowa jego linia,

która do tej pory skutecznie ograniczała harce byczków. Oczywiście taka

sytuacja nie mogła trwać wiecznie i należało się spodziewać, że prędzej czy

później zostanie ona przebita a trend zmieni kierunek na co najmniej

horyzontalny. Sądziłem jednak, że będzie to raczej później niż wcześniej.

Stało się jednak inaczej. Już w ubiegłym tygodniu wykres indeksu pokonał

swoją linię dając do zrozumienia, że byczki stały się naprawdę zuchwałe i

powoli przejmują inicjatywę na rynku. Można było mieć jeszcze pewne obawy

gdyż przebicie to nie było zbyt silne i w każdej chwili mogło być zanegowane

silnym atakiem misiów. Tego rynek nasz jednak nie doświadczył. Wręcz

przeciwnie, dobiegający końca tydzień to kolejny atak popytu i potwierdzenie

jego obecnej dominacji. Dominację popytu widać także na wykresie kontraktów

przy czym nie padł (jeszcze?) sygnał, który zmianę trendu mógłby mocno

potwierdzić czyli właśnie pokonanie linii trendu spadkowego. Na indeksie już

nad a na kontraktach jeszcze pod. Można oczywiście przyjąć, że indeks od

kontraktów jest jednak ważniejszy i w sytuacji wątpliwej jego sygnały

powinny być wiążące. Chyba to podejście wydaje się rozsądne także z innego

powodu. Rynkiem kasowym, czy chcemy tupionych rzeczy. Przywiązują się po

prostu i strasznie ciężko przychodzi im się rozstawać. Nie można więc co

liczyć na jakąś poważną podaż z ich strony. To się zemści. I niestety my

będziemy za to płacić. Przecież nikt nie odbierze zarządzającemu premii za

wyniki przyznanej w przeszłości.

Wróćmy jednak do wykresów. Można mieć jeszcze mieszane uczucia i warto

podchodzić do rynku przez najbliższe dni z ostrożnością. Trzeba jednak

przyznać popytowi, że skutecznie postarał się by wykresy wyglądały całkiem

dobrze. Wskaźniki oparte na danych tygodniowych wyglądają całkiem dobrze i

nie wykazują jeszcze wielkiego wykupienia (wyjątkiem jest CCI), co daje

miejsce na kontynuację ruchu. MACD zarówno na indeksie MACDtyg_wig.gif i na

kontraktach MACDtyg_fut.gif ponownie oddalił się od swej linii sygnału

pokonując przy tym poziom równowagi, co przyprawia byczki o uśmiech na

twarzy. Spójrzmy na wskaźniki nieco szybsze. RSI ( RSItyg_wig.gif

RSItyg_fut.gif ) pnie się powoli do góry zbliżając się do poziomu

wykupienia. By go osiągnąć rynek powinien jeszcze nieco wzrosnąć. Inny

wskaźnik, ROC ( ROCtyg_wig.gif ROCtyg_fut.gif ) utrzymuje trend wzrostowy

potwierdzając kierunek panującej tendencji. Da się jednak zauważyć jeden

element, który może wzbudzić lekki niepokój. Mianowicie, wskaźnik ten (i to

w przypadku obu rynków: kasowego i terminowego) nie osiągnął nowego poziomu

maksymalnego podczas gdy były bite rekordy zarówno na indeksie i

kontraktach. Czyżby jednak nadchodziła pora korekty? Patrząc na wykres

wskaźnika CCI ( CCItyg_wig.gif CCItyg_fut.gif ) można odnieść wrażenie, że

już wyrobiliśmy normę wzrostów. Faktycznie, wykupienie rynku może świadczyć

o tym, że rynek zmierza ku korekcie, jednak nie jest on sygnałem jej

nadejścia. Zwłaszcza gdy panujący trend zdaje się być dość mocny. Sygnałem

mogącym wskazywać na bliskość korekty jest spadek wskaźnika i opuszczenie

przez z niego wysokich wartości a w przypadku konkretnie CCI, przebicie

linii trendu. Na to musimy jeszcze poczekać.

Spójrzmy teraz na wykresy dzienne. Jak do tej pory wsparcie w postaci

listopadowych szczytów (okolice 1370 pkt.) okazało się na tyle poważne, że

nie udało się misom zamknąć sesji poniżej tego poziomu wig20fut.gif Próby

były podejmowane zarówno w czwartek jak i w piątek - bez skutku. W przypadku

indeksu sytuacja ma się podobnie wig20.gif Tutaj także wsparcie nie zostało

choćby naruszone. Sytuacja na wskaźnikach wygląda nieco inaczej niż na

danych tygodniowych. Właściwie wszystkie szybkie wskaźniki sygnalizują

wykupienie rynku. RSI ( RSIdzienny_wig.gif RSIdzienny_fut.gif ) miota się

przy poziomie wykupienia dając do zrozumienia, że dobrze by było gdyby rynek

nieco ochłonął. Takie wnioski nasuwają się po spojrzeniu na CCI (

CCIdzienny_wig.gif CCIdzienny_fut.gif ). Wskaźnik ten w obu przypadkach

zbliżył się do swej linii trendu. Jej pokonanie to sygnał sprzedaży. Nie

polecałbym jednak wyprzedzania sygnału. W tak silnych trendach często się

zdarza, że szybkie wskaźniki przebywają w strefach wykupienia przez długi

czas. Dobrze to było widoczne w październiku ubiegłego roku, gdy oscylatory

sygnalizowały wykupienie podczas gdy rynek powoli sobie rósł. Z krótkimi

pozycjami więc bym teraz nie ryzykował. Zwłaszcza, że wzrosty są

potwierdzane przez ROC ( ROCdzienny_wig.gif ROCdzienny_fut.gif ), który

utrzymuje swój trend oparty o linię wzrostową. Wzrost jest też potwierdzany

przez wskaźnik MACD ( MACDdzienny_wig.gif MACDdzienny_fut.gif ) no ale tego

należało się spodziewać. Sygnałem wyczerpywania się potencjału wzrostowego

będzie zbliżenie się linii wskaźnika do linii sygnału oraz w konsekwencji

przecięcie się obu linii.

Korekta, kore uwierzyć byśmy

nadal w takim tempie mieli zbliżać się do nieba. Nadejście korekty jest

nieuniknione. Bliskość linii trendu także działa na wyobraźnie. Korekta? A

czy ktoś zastanawia się nad rozwojem bardziej dramatycznym? Przecież nic nie

stoi na przeszkodzie by wyjście indeksu nad linię trendu okazało się

pułapką. Nie mówię tego by walczyć z trendem. Wzrost jest teraz mocny i nie

da się temu zaprzeczyć. Chciałbym jednak zaznaczyć i uczulić, na fakt, że

nic nie trwa wiecznie. Nie wierzę by obecny wzrost był początkiem większej

tendencji, która miałaby wynieść nas nad 1500 pkt. Do tego poziomu wzrost

jest całkiem prawdopodobny. Z wyjściem wyżej może być poważny kłopot. Nie da

się walczyć z ekonomią na dłuższą metę. Kto tego spróbuje zwykle płaci za to

wysoka karę. Zastanawiam się jaką karę zapłacą za to zarządzający OFE?

Kamil Jaros

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama