Dzięki połączeniu giełdy lizbońskiej z Euronextem więcej brokerów będzie miało bezpośredni dostęp do lizbońskiego rynku. Zdaniem analityków, część z nich skupi więc swoją uwagę na największych portugalskich spółkach, tych, które trafią do głównych indeksów naliczanych przez Euronext. Prawdopodobnie do flagowego indeksu wspólnego francusko-holendersko-belgijskiego rynku Euronext 100 trafi w przyszłym miesiącu sześć spółek z Portugalii: potentat branży energetycznej Electricidade de Portugal (EDP), Banco Comercial Portugues (BCP) i Banco Espirito Santo, Portugal Telecom, firma specjalizująca się w budowie autostrad Brisa-Auto Estrades i największy krajowy producent cementu - Cimpor.

Zarządy tych spółek z zadowoleniem przyjęły perspektywę wejścia do obrotu na Euronext, tym bardziej że ostatnich dwóch lat z pewnością nie mogą uznać za udane. Giełda lizbońska pod względem zmiany indeksów i wielkości obrotów okazała się w tym czasie jednym z najgorszych rynków w skali światowej. Wcześniej, w latach 1996-1998, portugalski rynek akcji był z kolei jednym z liderów światowych, co wiązało się m.in. z perspektywą wprowadzenia w tym kraju euro. Gdy jednak wspólna waluta pojawiła się na początku 1999 r., inwestorzy zaczęli zwracać uwagę na duże ponadnarodowe europejskie koncerny, ignorując portugalskich potentatów.

- Najważniejsze jest to, że już może w lutym maklerzy we Francji, Holandii czy Belgii będą mieć na swoich monitorach również notowania takich spółek, jak BCP, EDP czy Portugal Telecom. Jeśli kurs Portugal Telecom wzrośnie w ciągu dnia o 5%, np. dzięki transakcji w Brazylii, fama się rozejdzie i można liczyć przede wszystkim na większe obroty - powiedział Bloombergowi John dos Santos z Banif-Banco de Investimento z Lizbony.

Pozostałe spółki z giełdy lizbońskiej już nie są tak zadowolone z aliansu z Euronextem. Prawdopodobnie znajdą się one w indeksie średnich spółek - Euronext 150, który nie cieszy się dużym zainteresowaniem inwestorów.