- Stacje patronackie ORLENU są gorzej traktowane od obiektów własnych koncernu. Majmy utrudnione korzystanie np. z programu lojalnościowego VITAY czy kart flotowych, które PKN ORLEN wprowadził w 2001 r. - powiedział PARKIETOWI właściciel jednej ze stacji patronackich, niezadowolony ze współpracy z płockim koncernem.

Produkty promocyjne, mimo że cieszą się ogromnym zainteresowaniem u klientów stacji własnych ORLENU, najczęściej nie są dostępne (z powodu wysokich opłat na rzecz koncernu) na tzw. niebieskich stacjach patronackich - Obecnie prawie 2 mln naszych klientów posiada już karty lojalnościowe, z użyciem których realizujemy ok. 50% całej sprzedaży detalicznej koncernu. Dużym zainteresowaniem cieszy się również karta flotowa i zapewnia ok. 4% przychodów ze sprzedaży na naszych stacjach. W dalszym ciągu zwiększa się liczba klientów korzystających z programu lojalnościowego, docelowo chcielibyśmy, aby sprzedaż z użyciem kart VITAY wynosiła ok. 60% przychodów z handlu detalicznego - powiedział w wywiadzie dla PARKIETU Stanisław Tyc, wiceprezes PKN ORLEN, dyrektor ds. handlu detalicznego. Z jego wypowiedzi wynika, że priorytetem koncernu jest w tej chwili rozbudowa własnej sieci dystrybucji.

- Zamierzamy rozbudować sklepy przy naszych stacjach, oczywiście w tych przypadkach, gdzie jest to możliwe. Sklepy przy naszych stacjach paliwowych są bardzo małe, średnia powierzchnia przypadająca na jedną stację wynosi zaledwie 25 m2. Jest to zdecydowanie za mało, na Zachodzie standardem są sklepy o wielkości 80 m2. Dlatego wprowadziliśmy 3 standardy wielkości sklepów. Wynoszą one 40 m2, 80 m2 i 120 m2 - stwierdził Stanisław Tyc.

Zdaniem analityków to, że PKN ORLEN utrudnia stacjom patronackim udział w programach promocyjnych, nie jest rozsądne. - Koncerny na całym świecie starają się rozwijać sieć franszyzową. Jest to jeden z najbardziej przyszłościowych kanałów dystrybucji, firmy nie angażują bowiem swoich kapitałów do budowy obiektów, zapewniając sobie jednocześnie możliwość zbytu produktów - powiedział PARKIETOWI Grzegorz Lityński, analityk DM BZ WBK.

Wiceprezes PKN ORLEN stwierdził, że mimo iż najważniejsza dla koncernu jest własna sieć dystrybucji, to rola stacji patronackich, stanowiących jeden z kanałów sprzedaży paliw, jest w dalszym ciągu istotna. PKN ORLEN zamierza np. wesprzeć obiekty objęte patronatem w procesie dostosowywania do nowych przepisów, które zaczną obowiązywać w 2006 r. Zaostrzone wymogi dotyczące jakości i ochrony środowiska będą obowiązywały w Polsce po przystąpieniu do struktur unijnych. Część obiektów nie będzie w stanie przeznaczyć dodatkowych środków potrzebnych na niezbędną modernizację. Po wprowadzeniu restrykcji można się nawet spodziewać, że część stacji nie będzie spełniała wymogów, w związku z czym będzie musiała zostać zamknięta. Dotyczy to również wielu stacji PKN ORLEN. Koncern przygotowuje jednak program, dzięki któremu ma pomóc właścicielom tych obiektów. - Stacje patronackie, które są lojalne, z którymi nigdy nie było problemów (np. nie stwierdzono nigdy obecności paliwa pochodzącego spoza PKN ORLEN) będziemy starali się zatrzymać w naszej sieci dystrybucji - stwierdził wiceprezes płockiego koncernu.W dość licznych przypadkach stacje patronackie nie wywiązują się z umów zawartych z PKN ORLEN, narażając się w ten sposób na kary i odszkodowania. W zeszłym roku koncern wypowiedział, z trybem dochodzenia zadośćuczynienia, umowy 25 stacjom patronackim. Stwierdzono bowiem, że paliwo sprzedawane tam nie było wyprodukowane w Płocku. - Za taki proceder grożą surowe kary, które mogą nawet oznaczać bankructwo dla niewielkich firm. Dysponujemy już pierwszym prawomocnym wyrokiem w tej sprawie, w ramach którego zasądzono 400 tys. zł odszkodowania na rzecz koncernu - podkreślił dyrektor ds. handlu detalicznego PKN ORLEN. Na koniec 2001 roku do sieci PKN ORLEN wchodziły 1394 stacje własne oraz 630 obiektów patronackich.