"Kwiatkowski", zarządzany przez PZU NFI Management, podpisał z Pekao oraz spółką 3 Investment stowarzyszoną z NFI Jupiter (bank jest jego strategicznym akcjonariuszem) przedwstępną umowę zakupu ponad 5,6 mln własnych akcji. Papiery reprezentują 18,63% kapitału i głosów na WZA. Cenę jednego waloru ustalono na 7,50 zł. Umowa ma obowiązywać przez 282 dni od jej zawarcia. Jeśli któraś ze stron nie wykona zobowiązań wynikających z kontraktu, będzie musiała zapłacić kary umowne. Łączna kwota kar została ustalona na 12,16 mln zł. Z tego powodu jest więc pewne, że "Kwiatkowski" kupi własne akcje.
Czy zrobi to w wezwaniu, nie wiadomo. Jest to raczej wątpliwe. Wskazuje na to termin obowiązywania umowy, na tyle długi, by NFI mógł przejąć akcje bez konieczności ogłaszania wezwania. Poza tym, jak wynika z informacji PARKIETU, fundusz nie musi kupować papierów sam, mogą to zrobić wskazane przez niego podmioty. Gdyby na takie rozwiązanie się zdecydował, byłyby to zapewne inne NFI, podobnie jak on sam kontrolowane przez grupę PZU (Progress i Drugi NFI, które już są akcjonariuszami "Kwiatkowskiego").
"Kwiatkowski" ma już pakiet ponad 16% własnych akcji, które kupił w dwóch wezwaniach, oferując cenę odpowiednio 5,6 zł i 7 zł za papier. Pierwsza operacja była nieudana (NFI kupił 1,7 mln akcji), druga zakończyła się połowicznym sukcesem (ponad 3 mln, czyli połowa tego, co chciał przejąć NFI). Wpływ na to miała głównie zaoferowana inwestorom cena. Fundusz jest jednym z najbogatszych NFI, a jego aktywa netto na koniec III kwartału ub.r. wynosiły 315 mln zł, czyli ponad 10 zł na papier.
Fundusz ocenia, że zakup akcji znacznie poniżej przypadającej na nie wartości księgowej jest dla niego z ekonomicznego punktu widzenia bardzo korzystny. Wyższa niż w wezwaniach cena jest zaś uzasadniona wielkością przejmowanego pakietu.
Pekao i 3 Investment wolałyby zapewne uzyskać więcej, ale wezwania wskazują, że "Kwiatkowski" chciał jak najmniej zapłacić za własne akcje (inaczej niż np. Octava, która zaoferowała cenę wyższą od wartości aktywów netto na akcję). Szanse więc na to, że bank w najbliższym czasie mógłby sprzedać akcje "Kwiatkowskiego" po wyższej od wynegocjowanej z funduszem cenie, były bardzo niewielkie, a na zamknięcie pozycji czekał i tak bardzo długo. Informację o przekroczeniu progu 10% głosów na WZA przekazał w lipcu 1998 r. Przekroczenie tego progu wynikało z zamiany powszechnych świadectw udziałowych na akcje NFI. To uniemożliwia oszacowanie strat lub zysków, jakie bank może zrealizować w wyniku umowy z "Kwiatkowskim". Nie wiadomo bowiem, kiedy i po ile kupował świadectwa. W październiku 1998 r. Pekao informowało, że ma już 14,9% akcji funduszu, nie wspominając o konwersji PŚU, co może wskazywać, że kupowało dodatkowe walory na rynku. W tym okresie notowania "Kwiatkowskiego" silnie się wahały, od 12 zł za papier w sierpniu 1998 r. do 4-5 zł w październiku 1998 r.