Teoretyczna
wartość teoretyczna
Często inwestorzy zapominają o zależności tych dwóch instrumentów. Emocje oraz spekulacje powodują znaczne rozbieżności między ich poziomami. Jak bumerang powraca wtedy do analiz temat bazy. Fachowo mówiąc, bazą jest różnica między ceną terminową a ceną danego aktywu bazowego na rynku gotówkowym. Jeśli indeks wynosi 1360 pkt., a kontrakty 1380 pkt., to mamy bazę +20 pkt. Jej poziom wyraża przewidywania inwestorów co do dalszej koniunktury. Jeśli spodziewają się spadku, baza z reguły jest ujemna. W przypadku zmiany nastrojów, kontrakty potrafią w ciągu jednej sesji wzrosnąć o 40 pkt., podczas gdy indeks zyskuje tylko 10 pkt. Taka zmienność to istny ewenement, którym znacznie odbiegamy od standardów rozwiniętych rynków. Day traderzy z takiej sytuacji bardzo się cieszą, ale zwiększenie zmienności, towarzyszące harcom bazy powoduje także wzrost ryzyka, a to już do pożądanych efektów nie należy. Żaden z inwestorów nie potrafi jednak wykorzystać sytuacji, w której kontrakty znacznie odbiegają od wartości teoretycznej, co daje szansę na łatwy zarobek, praktycznie bez ryzyka.
A to właśnie wartość teoretyczna, a nie nastroje inwestorów, powinna wyznaczać poziom notowań kontraktów. Uwzględnia ona wartość pieniądza w czasie. Jeśli kupujemy kontrakt na WIG20, to można w uproszczeniu powiedzieć, że stajemy się posiadaczami dwudziestu spółek. Różnica jednak polega na tym, że nie mając akcji, nie dostajemy dywidendy, ale fakt, że musieliśmy wpłacić tylko depozyt, pozwala odłożyć pozostałą kwotę na oprocentowane konto w banku i czerpać z tego korzyści. Oczywiście, mało kto tak robi, ale jeśli inwestor miałby wybierać, czy odwzorować skład indeksu poprzez kupno akcji, czy poprzez kupno kontraktu notowanego dokładnie na poziomie indeksu, to bardziej opłacalna jest inwestycja w kontrakty. Tym bardziej opłacalna, im dalszy termin wygaśnięcia. Na dzień dzisiejszy marcowa seria kontraktów na WIG20 ma wartość teoretyczną około 20 pkt. powyżej indeksu. Ilu inwestorów zwraca na ten fakt uwagę? Chyba nie za dużo, bo prawie od miesiąca notowania są nie tylko poniżej wartości teoretycznej, ale także poniżej samego indeksu. Paradoksem w tym wszystkim jest fakt, że giełda przez cały ten okres ujemnej bazy poddawała się bardzo silnym wzrostom, potwierdzając "niezawodnie błędne" przewidywania inwestorów na kontraktach.
Brak arbitrażu