Do tej pory inwestycje zagraniczne dość skutecznie uniemożliwiał Urząd Nadzoru nad Funduszami Emerytalnymi, który uważa, iż potrzebująca kapitału Polska nie może sobie pozwolić na wypływ środków zgromadzonych przez OFE za granicę. W rezultacie np. tak interpretowano zapisy ustawy o funduszach emerytalnych, która nakłada 5-procentowy limit na takie inwestycje, że nikt nie był w stanie powiedzieć, ile tak naprawdę OFE mogą ulokować poza Polską. Drugim czynnikiem, ograniczającym funduszom możliwość lokowania kapitału poza krajem, były ich niewielkie aktywa. Jednak aktywa znacznie wzrosły, a UNFE w końcu musiał się poddać, skoro ustawa na inwestycje zagraniczne zezwala.
Zaczął OFE ING NN
Pionierem inwestowania poza Polską był OFE ING Nationale-Nederlanden. Już jakiś czas temu kupił niemieckie obligacje, które zresztą zaraz sprzedał. To była raczej testowa inwestycja, jako że na razie polskie papiery skarbowe są bardziej opłacalne. Na tej szybkiej transakcji fundusz zarobił, gdyż doszło wtedy do sporego osłabienia złotego.
Jednak pod koniec ubiegłego roku ING NN zaczął już poważnie inwestować za granicą. W raporcie o inwestycjach OFE w listopadzie poinformował, iż niespełna 0,5% aktywów ulokował w akcjach z krajów OECD. Na koniec grudnia było to już niespełna 1% aktywów. I ten udział będzie nadal rosnąć.
- To była nasza decyzja strategiczna, żeby zdywersyfikować portfel także poprzez zakupy walorów firm zagranicznych - wyjaśnia Michał Szczurek, prezes PTE ING NN. - W perspektywie roku zamierzamy zwiększyć ten udział.