Reklama

Przekręcany rynek

Różnego rodzaju nieprawidłowości i mniejsze lub większe afery są cechą nieodłączną wszystkich rynków finansowych. Zdarzają się wszędzie, niezależnie od restrykcyjności przepisów i sprawności organów nadzorujących. Bywają też okresy, w których negatywnych zjawisk tego typu jest szczególnie dużo. Na naszym rynku mamy w tym zakresie ostatnio wyjątkowy urodzaj.

Publikacja: 22.01.2002 08:44

Od dawna większość inwestorów chyba nie ma wątpliwości co do tego, że giełda nie jest podwórkiem, na którym bawią się same grzeczne dzieci, nikt się nie bije i nie przezywa, nie giną zabawki i drugie śniadania i nikt po kątach nie pali papierosów. Możemy się pochwalić jedynie tym, że nie było jeszcze na naszym rynku przekrętu na skalę Milikena, Boesky'ego, Leasona czy innych mistrzów gatunku. Małe to jednak pocieszenie i nie świadczy, że panuje tu zastój. Niegdyś głośno było o wszechobecnych niemal spółdzielniach, czasem jakiś makler pograł sobie pieniędzmi klienta bez jego wiedzy, ktoś kiedyś wykorzystał poufne informacje...

Teraz tradycyjne spółdzielnie obumarły, indywidualni spekulanci manipulujący kursami to gatunek bezzębny i znajdujący się niemal na wymarciu i zapewne niedługo doczekamy się objęcia go ochroną lub stworzenia specjalnego rezerwatu. Teraz nadeszła era spekulantów instytucjonalnych.

Ci są o wiele bardziej groźni, bo działają na większą skalę i w sposób znacznie bardziej wyrafinowany. Wspomagani zespołami prawników, wykorzystują wszelkie luki w przepisach. Sytuacja jest tym bardziej skomplikowana, że jeśli nie mamy do czynienia z ewidentnymi przypadkami złamania prawa - a tak najczęściej bywa - o wiele trudniej jest organom nadzoru walczyć z potężnymi instytucjami finansowymi niż z drobnymi indywidualnymi "macherami". Nikła skuteczność KPWiG oraz wymiaru sprawiedliwości spada w tym przypadku niemal do zera.

Mamy więc do czynienia z dwoma interesującymi zjawiskami. Po pierwsze, Komisji - która przez wiele lat budziła postrach, szczególnie wśród maklerów, biur maklerskich, emitentów i inwestorów instytucjonalnych - obecnie nie boi się już chyba nikt. I dzieje się tak mimo usilnych starań o zwiększenie jej uprawnień, doskonalenia procedur monitorowania tego, co dzieje się na rynku, współpracy z prokuraturą, tworzenia specjalnych wydziałów itp. Po drugie, źródłem generującym największą liczbę podejrzanych transakcji, operacji i mocno kontrowersyjnych poczynań stali się właśnie inwestorzy instytucjonalni. A przecież ich szerszej obecności na naszym rynku tak bardzo oczekiwali przedstawiciele GPW i KPWiG. Tak więc stabilizujący wpływ inwestorów instytucjonalnych okazał się kolejnym mitem.

W opiniach wielu indywidualnych inwestorów oraz niezależnych analityków od dłuższego już czasu nasz rynek określany bywał mianem szulerni. Wykorzystywanie poufnych informacji to norma, manipulowanie kursami to codzienna praktyka funduszy, dorabianie na boku na kontraktach terminowych przez zarządzających funduszami (za pośrednictwem znajomych), naciąganie i krzywdzenie "drobnicy" przez spółki i ich największych akcjonariuszy - to stały repertuar zarzutów. Wiele z nich zdawało się być widocznych jak na dłoni. PARKIET pisał o tym wielokrotnie. Wystarczy spojrzeć na tytuły z kilku ostatnich miesięcy: "Inwestorzy finansowi dbają o wycenę", "Kursy zawyżane i bronione", "Picownicy w akcji", "Tajemny krąg", "Sterowany rynek", "Podejrzane transakcje na kontraktach", "Podejrzane transakcje funduszy emerytalnych". To tylko te "najgrubsze" sprawy.

Reklama
Reklama

Dane ujawnione niedawno przez prezesa UNFE na łamach PARKIETU opinie te w dużej mierze potwierdzają. Wynika z nich, że w przypadku około 2,5 tysiąca transakcji przeprowadzanych przez OFE w ubiegłym roku zachodzi podejrzenie manipulowania kursami papierów, w przypadku 150 zaś - wykorzystywania informacji poufnych. KPWiG zapewnia, że monitoruje wszystkie podejrzane transakcje, więc również powinna mieć bogaty dorobek. Tyle tylko, że nic z tego nie wynika. A może wynika po prostu bezradność.Biorąc pod uwagę wyjątkową obfitość różnego rodzaju negatywnych zjawisk w ostatnich miesiącach i tygodniach, można odnieść wrażenie, że to, co dzieje się na rynku, wymyka się spod kontroli. OFE manipulują kursami akcji, a być może i całym rynkiem, dokonują rozmaitych sztuczek w celu poprawienia wyceny jednostek, emitenci i dominujący akcjonariusze nie liczą się z interesami drobnych, duzi inwestorzy skupują bezkarnie papiery działając w porozumieniu, pojawiają się zadziwiające transakcje, świadczące o działaniu w zmowie, przejawy manipulacji zaczynają być dostrzegalne także na najbardziej płynnym rynku terminowym.

To u jednych rodzi poczucie coraz większej bezkarności, u innych zaś uzasadnionej frustracji i zniechęcenia do działania na tak funkcjonującym rynku.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama