Taką obrazoburczą tezę postawił Giancarlo Perasso, ekonomista banku J.P. Morgan Chase, zajmujący się Polską i pozostałymi krajami środkowoeuropejskimi.
Perasso stwierdził, że choć cykl koniunkturalny w krajach UE, która przyjmuje 3/4 eksportu z krajów Europy Środkowej ma duże znaczenie dla tych ostatnich, to w ostatnich latach stopy wzrostu w poszczególnych krajach tego regionu były mocno zróżnicowane, a korelacja stopy wzrostu ich PKB z UE była słabsza, niż się sądzi. Przyczyną tego są różnice tempa reform strukturalnych i różnice mechanizmów kursowych, chociaż czynnikiem wymuszającym uniformizację jest z kolei proces konwergencji z UE.
Można by spodziewać się, np. że w krajach, w których rodzima waluta ma zafiksowany kurs wobec głównych walut zachodnioeuropejskich, stopa wzrostu PKB będzie bardziej skorelowana z UE. Faktycznie jednak zależności są odwrotne - jej odchylenia od UE w krajach o sztywnym kursie waluty (np. w Estonii czy na Litwie) są większe niż w krajach o kursie płynnym.
W Polsce i w pozostałych krajach środkowoeuropejskich wzrost gospodarczy będzie - wg Perasso - kształtowany głównie przez rodzimą politykę pieniężną. Do lata realne stopy procentowe w Polsce spadną do 4%, czyli o połowę. Ponieważ jednak gospodarka reaguje na takie bodźce z opóźnieniem, ożywienie zacznie się zapewne dopiero pod koniec roku.