Sesję rozpoczęliśmy na dość niskim poziomie, co było wynikiem słabych poniedziałkowych notowań w USA. Strach przed kolejnymi aferami "księgowymi", a zatem i sytuacją na tamtejszych indeksach, dotarł także na nasz rynek. Niskie otwarcie pod poziomem 1372 pkt. uniemożliwiło podaży rozwinięcie skrzydeł. Do wsparcia na 1345-1355 pkt. (38,2-proc. zniesienie wzrostów) było bardzo blisko. Za to popyt dokazywał, chcąc zanegować negatywny poranny sygnał. Nie udało się. Rynek znalazł się w wąskim przedziale, między wsparciem a oddalonym od niego o ok. 25 pkt. oporem. Spadek LOP świadczy o tym, że sporo graczy rozstało się z rynkiem, nie wierząc w dalszy spadek cen. Nie odważyli się jednak na wejście w długą stronę rynku, gdyż nie można ignorować przebicia wsparcia. Mamy dwa poziomy, jeden u góry (1372), drugi u dołu (1345-1355). Kierunek wyznaczy przebicie jednego z nich. Albo wyjdziemy górą i rozpoczniemy ruch do spadkowej linii trendu opartej na szczytach z 28 stycznia i 1 lutego (obecnie 1420), albo będziemy kontynuować zniżki. Mając na uwadze spadającą średnią kroczącą oraz fakt, że od kilku dni poruszamy się w trendzie spadkowym, stawiałbym na wybicie dołem. Definitywne zakończenie obecnej tendencji może być zasygnalizowane przez pokonanie wspomnianej spadkowej linii trendu.