Reklama

Zmniejszymy deficyt petrochemikaliów

Z Władysławem Wawakiem, członkiem zarządu i dyrektorem ds. rozwoju PKN ORLEN, rozmawia Ewa Bałdyga

Publikacja: 07.02.2002 08:53

W Polsce występuje znaczny niedobór produkcji wyrobów petrochemicznych. W jaki sposób doprowadzono do powstania takiej sytuacji?

Rzeczywiście, nasz rynek charakteryzuje się dużym niedoborem w produkcji petrochemikaliów. Jeszcze przed 7-8 laty byliśmy eksporterami tworzyw sztucznych, prawie 50% krajowej produkcji kierowano na rynki zagraniczne. Natomiast obecnie produkcja krajowa zaspokaja jedynie 40% potrzeb krajowej gospodarki. Aż 60% tworzyw sztucznych zużywanych w Polsce jest sprowadzanych z zagranicy.

Deficyt wynika głównie z tego, że od wielu lat nie rozwijano u nas produkcji chemicznej oraz petrochemicznej. Opóźnienia w rozwoju dotyczą zarówno zakładów chemii ciężkiej, jak i petrochemicznych.

Skąd importowanych jest najwięcej produktów petrochemicznych?

W układzie globalnego rynku wystarczy stwierdzić, że produkty te pochodzą głównie z zachodniej Europy. Trudno jest jednak dokładnie określić producentów, od których pochodzi import, ponieważ globalne firmy mają swoje sieci dystrybucyjne w wielu krajach. Firma ma swoją siedzibę np. w USA, jednak sprzedaje do Polski z tego oddziału, gdzie koszty logistyczne są najmniejsze.

Reklama
Reklama

Warto jednak podkreślić, że sporą nadwyżkę produkcji petrochemikaliów można zanotować w Niemczech, Holandii, Belgii czy Francji. W tej sytuacji nadwyżki produkcji lokowane są na innych rynkach, a w tym w tak chłonnym i perspektywicznym jak rynek polski.

Czy jest szansa, żeby w ciągu najbliższych kilku lat 60-proc. deficyt produkcji petrochemikaliów w Polsce zlikwidować albo przynajmniej zmniejszyć?

Rynek petrochemikaliów jest w Polsce bardzo perspektywiczny. Prognozowany wzrost spożycia tych wyrobów szacowany jest na 8-13% rocznie (w zależności od rodzaju tworzywa), podczas gdy szacowana europejska skala wzrostu to 4,5-7% rocznie. Wynika to z faktu, że spożycie tworzyw sztucznych w Europie Zachodniej jest znacznie wyższe niż w Polsce, zaś należy się spodziewać, że nasz kraj będzie dorównywał do poziomu na tamtych rynkach. W tej chwili w Europie Zachodniej zużywa się ok. 5-6 razy więcej tworzyw sztucznych niż w Polsce.

Dodatkowo, po rozwinięciu krajowej bazy surowcowej (np. polietylenu, polipropylenu) wystąpi tendencja rozwoju przetwórstwa, tj. zwiększenia mocy przerobowych na wyroby gotowe. Analizy marketingowe obecnego i perspektywicznego polskiego rynku przeprowadziliśmy już ok. 2 lat temu. Jednoznacznie wynikało z nich, że rozbudowa części petrochemicznej jest w PKN ORLEN niezbędna i efektywna.

Co uwzględniliście Państwo, poza prognozowanym wzrostem spożycia wyrobów petrochemicznych, przy podejmowaniu decyzji o rozwoju tej części PKN ORLEN?

Po dokładnym zbadaniu zapotrzebowania na te wyroby, przeanalizowaliśmy również efektywnie ekonomiczną wielkość instalacji. W przypadku olefin (produkcji etylenu i propylenu - podstawowych tworzyw do produkcji tworzyw sztucznych) minimalna wielkość instalacji to taka, która umożliwia produkcję w wysokości 600 tys. ton etylenu rocznie.

Reklama
Reklama

Obecnie jednak na świecie planuje się coraz większe instalacje, o zdolnościach produkcyjnych rzędu 1,2 mln ton etylenu rocznie. Część analityków zarzuca PKN ORLEN, że rozwój produkcji etylenu do 660 tys. ton rocznie to zdecydowanie za mało.

Obecnie bardzo rozwinęła się technologia i technika instalacji do produkcji surowców potrzebnych do wytwarzania tworzyw sztucznych. Przykładowo, roczną zdolność istniejących instalacji na poziomie 360 tys. ton etylenu osiąga się przy udziale 8 pieców pirolitycznych. Gdyby ta instalacja powstawała teraz, a nie na początku lat 80., to potrzebowalibyśmy jedynie dwóch, najwyżej trzech pieców.

Przy podjęciu decyzji o rozbudowie mocy produkcyjnych części petrochemicznej, analizowaliśmy dwa warianty. . Po pierwsze: budowę zupełnie nowej instalacji o zdolności produkcyjnej 600 tys. ton etylenu, co w połączeniu z istniejącymi instalacjami dałoby produkcję 960 tys. ton na rok etylenu. Jednak w takim przypadku mielibyśmy duże problemy z efektywnym ulokowaniem tak dużej ilości produktów na rynku krajowym z konsekwencją znaczącego eksportu i koniecznością rozwijania sieci dystrybucyjnych poza granicami kraju.

Firmy produkcyjne zazwyczaj unikają przekroczenia 60-proc. udziału w rynkach lokalnych. Wtedy bowiem sprzedaż staje się mało opłacalna i świadomie traci się marże.

W związku z tym wybraliśmy drugi wariant - intensyfikacji obecnej instalacji (moce produkcyjne etylenu mają wzrosnąć z 360 tys. t. do 660 tys. t. rocznie). Wtedy odpowiednio mniejsza jest również produkcja tworzyw (polietylenu, polipropylenu) i oba produkty mogą być sprzedawane bardziej efektywnie, przy niższych nakładach marketingowych, oraz po korzystnych cenach.

Nie jesteśmy wyjątkiem. Na całym świecie częściej modernizuje się i zwiększa moce przerobowe instalacji niż buduje zupełnie nowe. Wynika to, jak wcześniej wspomniano, z szybkiego rozwoju techniki i technologii produkcji aparatury.

Reklama
Reklama

Dlaczego do rozbudowy części petrochemicznej wybraliście Państwo akurat Basella?

Rozmawialiśmy praktycznie ze wszystkimi graczami na tym rynku. Przez ok. 2 lata sondowaliśmy ich plany rozwojowe, analizowaliśmy możliwości współpracy. Najciekawszym partnerem okazał się Basell, największa w Europie, zaś druga pod względem wielkości sprzedaży na świecie firma petrochemiczna. Przeprowadziliśmy wiele wspólnych analiz, w styczniu br. odbyły się rozmowy finalne, które zakończyły się przyjęciem projektów odpowiednich dokumentów wymagających akceptacji Rady Nadzorczej i Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy.

Podczas tych rozmów wykluczyliście Państwo możliwości współpracy z firmą Borealis, w której 50% akcji posiada austriacki OMV oraz TVK, kontrolowaną przez węgierskiego MOL-a. Odrzuciliście Państwo tym samym możliwość współpracy na poziomie petrochemikaliów z potencjalnymi strategicznymi partnerami PKN ORLEN?

W trakcie rozmów prowadzonych zarówno z OMV, jak i MOL-em, przedstawialiśmy naszą koncepcję współpracy z Basellem. Nie było z ich strony istotnych zastrzeżeń w tej sprawie. Chociaż każdy z tych partnerów posiada aktywa petrochemiczne, MOL ma udziały w węgierskiej firmie TVK, zaś OMV posiada 50-proc. udział w jednej z największych firm petrochemicznych na świecie - Borealis.

Dla PKN ORLEN współpraca z Basellem oceniana jest jako najlepszy wariant. Program rozwoju w TVK jest bardzo podobny do naszego, jednak spółka ta zdecydowała się na jego samodzielne przeprowadzenie. Nawet gdyby MOL został strategicznym partnerem PKN ORLEN, to nawiązanie przez nas współpracy z Basellem nie byłoby istotną przeszkodą. TVK ma swoje plany rozwoju, operuje na zdefiniowanym rynku, ponadto potrzebuje odpowiedniego doinwestowania.

Reklama
Reklama

Z kolei OMV, podobnie jak planuje to PKN ORLEN, wydzielił swoją część tworzywową, tworząc oddzielną spółkę do prowadzenia tej działalności. Aktywa te wchodzą obecnie w skład jednego z dużych graczy na rynku - Borealisa.

W projekcie uchwał na najbliższe WZA PKN ORLEN zapisano podjęcie przez akcjonariuszy decyzji o zawiązaniu z Basellem spółki joint venture. Analitycy zarzucają Państwu wniesienie aktywów o znacznej wartości, podczas gdy Basell wniesie jedynie licencje.

PKN ORLEN obejmie 50% akcji tworzonego joint venture. Wniesiemy aportem istniejące instalacje poliolefinowe wraz z posiadanym rynkiem krajowym. Basell wniesie środki finansowe za które zostaną zakupione licencje. Będą to wysoko oceniane i systematycznie rozwijane licencje własne firmy Basell.

Czy zgadza się Pan z opinią analityków, że wartość tych licencji może być zawyżona?

Podczas prowadzonych przez 2 lata sondaży producentów petrochemikaliów, a w ostatnim okresie zbierania ofert na dostarczenie licencji, uzyskaliśmy szereg wiarygodnych informacji o zakresie oferowanych technologii, jak i poziomie cen.

Reklama
Reklama

To, co zaoferował nam Basell, opiera się na wspólnej wycenie wartości licencji i naszych aportów. Strony osiągnęły w tej kwestii porozumienie.

Jakie korzyści z tej współpracy odniesie PKN ORLEN?

Po pierwsze, będziemy mogli sprzedawać nowej spółce surowce (etylen i propylen) na zasadzie wyłączności. Na zwiększenie ich produkcji zamierzamy przeznaczyć 250 mln USD. Po drugie, Basell zobowiązał się, że tworzone joint venture będzie miało wyłączność na sprzedaż produktów tej firmy na terenie Polski. Po trzecie, finalne instalacje Polietylenu i Polipropylenu wybuduje joint venture w oparciu o własne środki i zaciągnięte kredyty.

Jedną z najważniejszych korzyści, jakie odniesie PKN ORLEN, będzie możliwość sprzedaży petrochemikaliów nie tylko na rynku polskim, ale również zewnętrznym, z wykorzystaniem globalnej sieci partnera. W tej sytuacji nasze ryzyko zostanie znacznie ograniczone. Z tak silnym partnerem będziemy w stanie produkować optymalnie i efektywnie sprzedawać wyroby.

Poza tym, przy zwiększaniu skali produkcji etylenu i propylenu, zwiększy się również ilość surowców dla chemii ciężkiej, powstających podczas procesu produkcyjnego.

Reklama
Reklama

Czy podejmując decyzje o rozbudowie części petrochemicznej, uwzględniliście Państwo obecne spowolnienie rozwoju gospodarczego w światowej gospodarce?

Rynek petrochemikaliów charakteryzuje się trochę inną wrażliwością na cykle koniunkturalne niż np. paliwa, których sprzedaż ostatnio spadła wskutek spadku popytu konsumpcyjnego. Przy produkcji tworzyw sztucznych uwzględnia się najczęściej 7-letnie cykle, przy czym przy tak wysokim niedoborze tych produktów na rynku polskim, nie musimy się sztywno trzymać tej reguły. Analizy marketingowe renomowanych firm konsultingowych pozwoliły na odpowiednie przyjęcie założeń do konstrukcji biznesplanu, który potwierdza efektywność przedsięwzięcia.

Czy kupno Rafinerii Gdańskiej przez PKN ORLEN przyniosłoby firmom korzyści na płaszczyźnie petrochemicznej?

Moce przerobowe Rafinerii Gdańskiej są obecnie niewystarczające do tego, aby spółka mogła samodzielnie przetrwać na rynku. Zakład powinien przerabiać co najmniej 8-10 mln t. ropy naftowej rocznie, aby był efektywny (obecnie RG przerabia niewiele ponad 4 mln ton surowca - przyp. red.). Poza tym RG, podobnie jak PKN ORLEN, czeka dostosowanie do zaostrzonych przepisów roku 2005, wyznaczonych przez standardy Unii Europejskiej. To, że rafineria ta potrzebuje silnego partnera i dużych inwestycji, jest niewątpliwe. Połączenie jej mocy przerobowych z posiadanymi przez PKN ORLEN byłoby bardzo dobrym pomysłem na dalszy rozwój obu przedsiębiorstw, również na poziomie petrochemii. Moglibyśmy bowiem część instalacji planowanych w programach rozwojowych obu firm zlokalizować w Gdańsku, a część w Płocku. Synergia rozwojowa jest tu oczywista.

Dziękuję za rozmowę

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama