Zmniejszenie zaangażowania w PKN przez zagranicznych właścicieli GDR-ów doprowadziło do głębokiej przeceny akcji koncernu. Na wczorajszej sesji straciły na wartości prawie 7% przy najwyższym na rynku obrocie (98 mln zł).
Po sprzedaży 2% akcji przez Bank of New York załamała się równowaga sił wśród akcjonariuszy koncernu. Skarb Państwa razem z Naftą Polską, które dążą do odwołania prezesa Modrzejewskiego, dysponują pakietem 28,4% akcji. Właściciele GDR-ów mieli do tej pory nieznacznie mniej walorów, bo 27,3%. Kierownictwo koncernu mogło korzystając z głosów właścicieli kwitów blokować na walnym zmiany w radzie nadzorczej. Obecnie przeprowadzenie gruntownych zmian w spółce przez koalicję ministra Kaczmarka (prawdopodobnie Skarb Państwa wesprze Grupa PZU, BRE Bank i KGHM Metale) będzie łatwiejsze.
Prezes Modrzejewski pytany przez PARKIET, czy tworzy blok obronny, który będzie w stanie przeciwstawić się zakusom Skarbu Państwa, stanowczo temu zaprzeczył. Nie zamierza także podawać się do dymisji. - Byłoby to odebrane jako ucieczka. Jeśli nowa rada nadzorcza mnie odwoła, przyjmę tę decyzję z pełną pokorą - stwierdził. Jego zdaniem, ewentualne zmiany w kierownictwie spółki pogłębią proces "wychodzenia" z akcji przez zagranicznych inwestorów.
Minister Kaczmarek zarzucił na łamach PARKIETU zarządowi PKN ORLEN m.in. brak jasnej strategii działania, próby realizacji dziwnych przedsięwzięć, doprowadzenie do spadku wartości firmy i niezrealizowanie zamierzeń inwestycyjnych. Ponadto zwrócił uwagę na słabe wyniki finansowe. - Nie zgadzam się z tymi zarzutami. Gdyby one były prawdziwe, już dawno ten zarząd byłby odwołany, gdyż pozostali akcjonariusze nie dopuściliby do tego, bym nadal kierował firmą - powiedział prezes Modrzejewski.
Wczoraj w MSP odbyło się spotkanie szefów otwartych funduszy emerytalnych, którym minister skarbu przedstawiał swoją strategię rozwoju firmy - wynika z naszych informacji. Osoby z najwyższego kierownictwa OFE zostały zaproszone do ministerstwa w sprawie ich głosowania na NWZA PKN ORLEN.