Od tego momentu ceny przestały spadać, co jeszcze nie niepokoiło posiadaczy krótkich pozycji. Ich poważniejszy niepokój wzbudziło dopiero systematyczne parcie popytu tuż przed otwarciem notowań w USA. Końcówka sesji to kolejny okres dominacji posiadaczy krótkich pozycji, tym razem jednak chcących się ich pozbyć. W ciągu pół godziny pozycje krótkie zamieniły się w "gorący towar", który należało jak najszybciej upłynnić. Apogeum paniki, jak to często bywa, osiągnięto podczas końcowego fixingu, kiedy to został osiągnięty poziom maksymalny sesji (1351). Jakie skutki techniczne przyniósł taki ruch cen? Dzięki panice ceny ponownie znalazły się w obszarze niedawnego wsparcia. Naruszona została też linia trendu spadkowego. Mimo to warto zauważyć, że wykres kontraktów nadal utrzymuje się pod poziomem średniej kroczącej. Obrona wsparcia w postaci linii trendu wzrostowego jest niewątpliwym sukcesem byków, jednak nie można definitywnie stwierdzić, że popyt przejął na trwałe inicjatywę. Wątpliwości powinny zostać rozwiane w czasie dzisiejszej sesji. Wyjście nad poziom strefy oporu (1345-55 pkt.) potwierdzi wczorajsze pierwsze oznaki władania byków. Dopiero wtedy będzie można myśleć o wzrostach.