Leo Kirch, szef borykającego się ostatnio z problemami finansowymi największego niemieckiego koncernu medialnego Kirch Gruppe, poinformował, że wystąpi na drogę sądową o 800 mln euro odszkodowania od prezesa Deutsche Banku Rolfa Breuera z powodu krytycznych wypowiedzi pod adresem jego firmy. Zdaniem obserwatorów rynku, ma on spore szanse na wygraną, a Breuer nie jest odpowiednio zabezpieczony finansowo na taką sytuację.
Prezes Deutsche Banku (który jest także szefem Stowarzyszenia Niemieckich Banków) w wywiadzie udzielonym 4 lutego br. Bloomberg-TV powiedział, że w sytuacji, w jakiej znajduje się obecnie Kirch Gruppe, nie tylko DB (który wcześniej udzielił medialnej grupie ponad 600 mln euro kredytów), ale i cały niemiecki sektor finansowy "nie jest gotowy, aby wspomóc Kircha jakimikolwiek środkami". Zabiegający wówczas o kolejne kredyty Kirch zapewne dotkliwie odczuł konsekwencje tej - jak to określono - "nieodpowiedzialnej wypowiedzi", skoro wycenił je aż tak wysoko.
Wprawdzie członkowie kierownictw banków są na takie okoliczności ubezpieczeni, ale w przypadku Breuera może to nie pokryć kwoty odszkodowania. Prezes Deutsche Banku z jednej strony jest zabezpieczony polisą od skutków złego zarządzania (Director`s & Officer`s Police). Z tego tytułu może liczyć na maksymalnie 360-400 mln euro, a więc ok. połowę tego, co ewentualnie może wygrać przed sądem Leo Kirch. Ubezpieczenia D&O prowadzi konsorcjum firm, w skład którego wchodzą m.in. Zürich Vesicherung, Allianz oraz Gerling wspomagani przez amerykańskie koncerny AIG i Chubb.
Poza tym Breuer chroniony także polisą zawodową dla czołowych bankowców (Profession-indemnity Police), z której pokrywane są szkody poniesione m.in. z tytułu błędnego doradztwa. Pieniądze z tych ubezpieczeń prawdopodobnie mogą jednak nie wystarczyć na pokrycie roszczeń Kircha i może się zdarzyć, że szef Deutsche Banku będzie musiał sięgnąć jeszcze do swojej prywatnej kieszeni.
Z kolei, jak doniósł tygodnik "Der Spiegel", wchodzący w skład grupy Allianz AG Dresdner Bank ma kłopoty w Argentynie. Jak wynika ze śledztwa prowadzonego przez tamtejszy wymiar sprawiedliwości, mający siedzibę w Buenos Aires Banco General de Negocios (BGN), w którym Niemcy posiadają 25,6-proc. pakiet akcji, nielegalnie wyprowadzał kapitał poza granice kraju, uczestniczył w praniu brudnych pieniędzy, a także ukrywał ważne dla rynku informacje. Członkiem rady nadzorczej BGN jest prezes Dresdner Banku Bernd Fahrholz. Obok niego w gremium tym zasiadali również przedstawiciele Credit Suisse oraz J.P. Morgan Chase (obie te instytucje kontrolują ok. 25% kapitału argentyńskiego banku).