Większość komentatorów już od tygodnia niemal z pełnym przekonaniem głosiła tezę, że Rada Polityki Pieniężnej nie zdecyduje się na obniżenie stóp procentowych na swym lutowym posiedzeniu. Przekonanie to wzmocniło się jeszcze po wypowiedzi Leszka Balcerowicza, prezesa NBP, który stwierdził, że dane o niższej inflacji i spadku produkcji przemysłowej RPP już uwzględniła w swej poprzedniej decyzji (w styczniu stopy lombardowa i redyskontowa zostały obniżone o 2 punkty procentowe).
Rada postanowi prawdopodobnie nie reagować "zbyt nerwowo" wobec dość jednoznacznie negatywnych przecież zjawisk - w styczniu produkcja sprzedana przemysłu była o 5% niższa niż w grudniu i o 1,4% mniejsza w stosunku do stycznia ubiegłego roku, bezrobocie zaś ciągle rośnie, osiągając 18% (wzrost o 0,6 punktu procentowego, co oznacza ponad 138 tysięcy nowych bezrobotnych) - i zaczekać na ewentualne pojawienie się skutków obniżki dokonanej w styczniu.
To z pewnością spowoduje zaostrzenie stosunków między RPP a rządem i politykami dążącymi do ograniczenia jej kompetencji. Oprócz wzrostu nerwowości na rynku pieniężnym w związku z prawdopodobnymi dyskusjami w tej kwestii, odsunięcie obniżki stóp w czasie spowoduje osłabienie zainteresowania inwestorów zagranicznych polskimi papierami skarbowymi i zapewne osłabi nieco złotego.
Spadek popytu na nasze obligacje i bony skarbowe nie powinien jednak spowodować większych perturbacji na rynku. Trwają już bowiem przygotowania do mającej wkrótce nastąpić emisji polskich euroobligacji o wartości 750 mln euro. Nie należy więc spodziewać się w najbliższych miesiącach zwiększonej podaży bonów skarbowych na rynku pierwotnym.
Popyt, podaż i obroty