Kirch Holding ujawnił, że zamierza pozbyć się części aktywów, by zredukować swoje pokaźne zadłużenie sięgające już 6 mld USD. Koncern znalazł się w ostatnich dniach pod presją Deutsche Banku, Dresdner Banku i innych wierzycieli, aby sprzedać część działalności i zredukować zadłużenie. Zarząd planuje m.in. pozbycie się 40% akcji wydawnictwa Axel Springer oraz kupionych zaledwie w ub.r. za 1,5 mld USD, udziałów w firmie organizującej wyścigi samochodowe - Formuła 1, choć ich cena będzie już z pewnością znacznie mniejsza.

Sytuację tę postanowił wykorzystać Rupert Murdoch, właściciel koncernu medialnego News Corp. Ostrzegł on, że zażąda od Kirch Holding wykonania opcji nakazującej mu odkupienie 22% walorów płatnej niemieckiej telewizji kablowej Premiere World. Takie, niemożliwe teraz dla Kircha do zrealizowania posunięcie, oznaczałoby w praktyce bankructwo niemieckiego potentata. Analitycy są jednak zdania, że Murdoch odstąpi od żądań, pod warunkiem że Kirch sprzeda mu Premiere.

- Murdoch może mnie pożreć - powiedział Leo Kirch tygodnikowi "Der Spiegel", mając na myśli ewentualne przejęcie przez News Corp. stacji Premiere, jednego z ważniejszych aktywów należących do Kirch Holding. Telewizja ta ma obecnie 2,4 mln zarejestrowanych użytkowników, a jednym z jej atutów są prawa do transmisji meczów z dwóch najbliższych piłkarskich mistrzostw świata.

Ważne dla przyszłości Kirch i Premiere jest stanowisko kanclerza Gerharda Schroedera, z którym w ubiegłym tygodniu spotkał się Rupert Murdoch. Medialny magnat wskórał jednak chyba niezbyt wiele, o czym świadczy oficjalny komunikat biura prasowego kanclerza. Stwierdza się w nim, że kanclerz, choć będzie śledził przebieg tej batalii, nie zamierza się w nią angażować osobiście. Wtajemniczeni twierdzą, że w obliczu wrześniowych wyborów zarówno Schroeder, jak i jego główny rywal do urzędu kanclerskiego, szef rządu Bawarii Edmund Stoiber, woleliby jednak uniknąć bankructwa Kirch Holding. Zamknięcie firmy zatrudniającej 6 tys. osób, mieszczącej się w Bawarii, z pewnością zmniejszyłoby poparcie dla obu polityków.