Reklama

Polska za Kazachstanem

Publikacja: 02.03.2002 08:33

Niedawna decyzja sądu w sprawie ograniczenia liczby głosów grupy inwestorów mniejszościowych na walnym zgromadzeniu Mostostalu Export stanowi przełom w praktyce stosowania prawa na polskim rynku kapitałowym. Rozszerzająca interpretacja przepisu dotyczącego działania w porozumieniu świadczy, że wkrótce wymiar sprawiedliwości może pójść jeszcze dalej i zarzuci działanie w porozumieniu np. głosującym za wypłatą dywidendy.

Od dawna słyszymy gorące zapewnienia, że nasze prawo dotyczące rynku kapitałowego spełnia wysokie standardy, jest najlepsze, jeśli nie w całej Europie, to z całą pewnością w Europie Środkowowschodniej, a wszyscy, którzy się z tym poglądem nie zgadzają, działają na szkodę rynku i organów regulacje prawne tworzących. Co jakiś czas jednak złośliwa rzeczywistość, która nie chce się do naszego doskonałego prawa dostosować, sprawia, że na tym wspaniałym monolicie pojawiają się różnego rodzaju szpary, furtki i całkiem szerokie wrota.

Naprawdę dobre prawo to takie, którego nie da się interpretować w sposób dowolny. Oczywiście, jest to pewien ideał, ale wydaje się, że jesteśmy od niego zbyt daleko, by cieszyć się z jakości naszego ustawodawstwa. Z pewnością interpretacja wielu przepisów regulujących działalność na rynku kapitałowym nie jest łatwa. Mieliśmy okazję przekonać się o tym już wielokrotnie.

Przepisy ustawy Prawo o publicznym obrocie papierami wartościowymi dotyczące działania w porozumieniu są dobrym przykładem. Trudno się temu dziwić. Artykuł 158 tej ustawy mówi bowiem, że podmioty działające w porozumieniu to takie, które łączy pisemne lub ustne porozumienie dotyczące wspólnego nabywania akcji spółki lub zgodnego głosowania na walnym zgromadzeniu, dotyczącego istotnych spraw spółki lub prowadzenia trwałej i wspólnej polityki w zakresie zarządzania spółką.

Pierwsza część tej definicji zdaje się budzić największe wątpliwości. Sądzę, że w większości przypadków niemożliwe będzie udowodnienie, że podmioty kupowały akcje w porozumieniu, tym bardziej że porozumienie może być również "ustne". Podobnie jak nieliczne były przypadki udowodnienia komukolwiek działania w zmowie w celu manipulowania kursami.

Reklama
Reklama

Przepis mówiący, że o działanie w porozumieniu "podejrzani" mogą być akcjonariusze zgodnie głosujący na walnym zgromadzeniu w istotnych sprawach spółki jest natomiast tak bardzo elastyczny, że zarzut ten można postawić praktycznie wszystkim akcjonariuszom, głosującym np. za wypłaceniem dywidendy. Podejrzenie będzie tym bardziej wiarygodne, gdy ci sami akcjonariusze będą głosowali tak samo w tej sprawie w trakcie kilku kolejnych walnych zgromadzeń.

Przy takim sformułowaniu przepisu - moim zdaniem - już wydają na siebie "wyrok". A przecież nie trudno wyobrazić sobie zupełnie naturalną sytuację, gdy dwaj lub trzej inwestorzy finansowi głosują rokrocznie zgodnie za wypłatą dywidendy i nie wiąże ich żadne ustne ani pisemne porozumienie. Przecież to oczywiste, że na ogół tak właśnie powinni głosować. Tak sformułowany zapis to prawdziwy skarb w rękach zdolnego prawnika - na jego podstawie "skazać" (czyli uniemożliwić wykonywanie prawa głosu na walnym zgromadzeniu) można niemal każdego!

Uzasadnienie Sądu Okręgowego w Warszawie, w wyniku którego ograniczone zostało funduszom prawo wykonywania głosów na WZA Mostostalu Export, brzmiało następująco: "Zarówno identyczna treść wniosków, jak i tożsama data ich wpływu do spółki jest wystarczającą przesłanką do uznania, że istnieje przynajmniej ustne porozumienie co do zgodnego głosowania na WZA". Stosując tę samą logikę, można by wyobrazić sobie następujące uzasadnienie: "Zarówno identyczna reakcja w głosowaniu o odwołanie prezesa spółki, jak i fakt, że nastąpiła ona w tym samym miejscu i czasie, zaś obaj przedstawiciele funduszy siedzieli obok siebie, jest wystarczającą przesłanką do uznania, że istnieje przynajmniej ustne porozumienie co do zgodnego głosowania na WZA".Jak widać, opisywane przepisy, mimo iż zostały wprowadzone z myślą o ochronie inwestorów mniejszościowych, mogą być z łatwością wykorzystane przeciw nim przez akcjonariuszy kontrolujących spółkę, wzmacniając władzę tych ostatnich. Upajajmy się dalej mitem o świetnych regulacjach.

W swym raporcie z 1999 r. Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju dokonał klasyfikacji państw Europy Wschodniej pod względem ochrony praw akcjonariuszy. W najwyższej kategorii nie znalazło się żadne z tych państw. W kategorii drugiej (dobra, szeroka ochrona) znalazły się Węgry, Słowenia i Kazachstan. Polska zakwalifikowana została do niższej kategorii państw charakteryzujących się średnią ochroną, m.in. wspólnie z Rosją i Rumunią.

Polska za Kazachstanem. Możemy sobie pogratulować! Ostatnie wydarzenia powinny jeszcze bardziej ugruntować naszą pozycję.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama