Związek Zawodowy Pracowników Przemysłu Miedziowego, na którego czele stoi poseł SLD Ryszard Zbrzyzny, chce, aby pracownicy otrzymali nagrodę roczną. W przeciwnym razie nie wyklucza rozpoczęcia sporu zbiorowego - wynika z wydanego w czwartek oświadczenia. KGHM jest zobowiązany do wypłaty nagrody wtedy, gdy wypracuje zysk netto. Spółka w 2001 r. poniosła ponad 190 mln zł straty i według jej zarządu nie ma podstaw do dodatkowych świadczeń na rzecz pracowników. Na nagrodę dla każdego zatrudnionego w wysokości miesięcznej pensji KGHM potrzebowałby ok. 90 mln zł. W 2001 r. załoga spółki liczyła ponad 18,5 tys. osób, a przeciętne wygrodzenie wynosiło prawie 4,7 tys. zł.

Przewodniczący R. Zbrzyzny uważa, że straty za 2001 r. są konsekwencją działalności poprzedniego zarządu i nie mogą wpływać na uprawnienia załogi. - KGHM nie może wypłacić nagrody z zysku, ponieważ w 2001 r. poniósł stratę. Zarząd chce rozmawiać z pracownikami i może im zaproponować jakieś zadośćuczynienie za pracę, która przyczyniła się do rekordowych wyników produkcyjnych. Nie ma jeszcze żadnych ustaleń, jaką miałoby ono formę i wysokość - powiedział PARKIETOWI Dariusz Wyborski, rzecznik prasowy KGHM. Dodał, że nie wie, kiedy pracownicy mogliby otrzymać jakieś pieniądze. - Będzie to możliwe, gdy spółka wygeneruje na to gotówkę. Na razie nie ma środków na dodatkowe nagrody i firma nie będzie się zadłużać - powiedział D. Wyborski.

Z żądaniem wypłaty nagrody rocznej na początku lutego wystąpiła Sekcja Krajowa Górnictwa Rud Miedzi NSZZ "Solidarność". Związkowcy zarzucili zarządowi KGHM, że osiągnął ujemny wynik finansowy w 2001 r. poprzez manipulacje zapisami księgowymi i tworzenie nieuzasadnionych, ich zdaniem, rezerw.

Wczoraj KGHM został przeceniony po raz kolejny z rzędu. Kurs spadł o 3,1%, do 13,9 zł, a obroty zwiększyły się do ponad 33,1 mln zł, z 14,7 mln zł w środę.