- Nie podjęliśmy jeszcze decyzji, czy odpowiemy na wezwanie. Jednak naszym zdaniem 24,50 zł za akcję oferowane przez Hiszpanów to za mało. Budimex ma silne fundamenty i jest holdingiem, który dobrze przygotował się do działalności w budownictwie infrastrukturalnym, gdzie w najbliższym czasie można spodziewać się największych inwestycji - powiedział PARKIETOWI Dawid Sukacz, zarządzający portfelem Commercial Union OFE. Przypomnijmy, że ten fundusz dysponuje 7,8-proc. pakietem akcji. OFE CU jest jedynym inwestorem instytucjonalnym, który ma ponad 5% głosów na WZA. Jednak wszystkie OFE na koniec ubiegłego roku miały ponad 15% kapitału budowlanej spółki. Według niepotwierdzonych informacji, obecnie ich udział jest bliski 20%.
Także większość analityków branży budowlanej uważa, że oferta Ferrovialu jest zbyt niska. - Budimex to jedna z najlepszych grup budowlanych w Polsce. Posiada cenne aktywa, jak choćby Dromex. Moim zdaniem, jedna akcja spółki jest warta około 30 zł - uważa Robert Chojnacki z BM BGŻ.
Zdaniem specjalistów, także drobi udziałowcy poczekają jeszcze ze sprzedażą walorów. - Trudno się spodziewać, aby teraz akcje Budimeksu traciły na wartości. Najważniejsza dla kursu będzie rozgrywka pomiędzy inwestorami finansowymi a Hiszpanami. A wydaje się, że konflikt interesów jest nieunikniony - powiedział nam jeden z giełdowych analityków.
Paradoksalnie niski odzew na wezwanie może ucieszyć Hiszpanów. Nie są oni bowiem na razie zainteresowani zwiększaniem swojego udziału, a ogłoszenie wezwania wynika z wymogów prawnych (po konwersji akcji uprzywilejowanych przez Kredyt Bank udział Ferrovialu wzrósł do ponad 50% głosów). Dzisiaj zostanie wznowiony handel akcjami Budimeksu na GPW.