Notowania czwartkowe przebiegały pod dyktando byków, które jednak nie zdołały wyraźnie przełamać oporu zlokalizowanego na poziomie 1401-1406 pkt., wyznaczanego przez układ czarnych świec z minionego poniedziałku i wtorku, a także dołek z 21 stycznia. To nakazuje z dużą rezerwą podchodzić do wczorajszej zwyżki, choć niewątpliwie strona popytowa jest teraz w lepszej sytuacji. Do przebicia bariery, odgradzającej od testu styczniowego maksimum, pozostał już tylko mały krok.
Korzystnym czynnikiem był wzrost obrotów o blisko połowę w porównaniu z poprzednim dniem. Ale trzeba też zwrócić uwagę, iż wskaźniki nie są jednoznaczne w ocenie sytuacji. RSI nadal przebywa poniżej linii dwumiesięcznych zniżek, tygodniowy histogram MACD nadal maleje, choć wskaźnik w układzie dziennym wygenerował sygnał kupna. Tyle tylko, że ma problemy, by bardziej oddalić się od linii równowagi i od średniej, co potwierdzałoby, że w krótkim terminie trend horyzontalny staje się coraz silniejszy. Próby jego opuszczenia podjęte w bieżącym tygodniu kończyły się fiaskiem, choć oczywiście nie odbiera to nadziei na ponowną próbę wybicia.
Dopóki jednak indeks nie zdoła się zamknąć wyraźnie powyżej 1401 pkt., istnieje zagrożenie kontynuacją spadków, rozpoczętych w drugiej połowie stycznia. O tym, że taki scenariusz realizuje się, będzie świadczyć przełamanie wsparcia przy 1339 pkt. Wcześniej przed spadkami będzie bronić strefa 1367-75 pkt., która sprawdziła się we wtorek i środę. W przypadku przebicia się poniżej tych barier zniżki będą miały znacznie większą dynamikę niż te ze stycznia i lutego i powinny sprowadzić indeks przynajmniej do 1260 pkt.