Po czwartkowym zawieszeniu akcji w związku z ogłoszeniem wezwania na wszystkie pozostające w wolnym obrocie papiery uczestnicy rynku mogli spodziewać się spadku kursu Budimeksu. Cena zaoferowana przez Ferrovial jest bowiem znacznie niższa od rynkowych notowań spółki (24,50 zł wobec 29,50 zł na środowym zamknięciu). Tak się jednak nie stało - kurs spadł zaledwie o 1,7% i zakończył tydzień na poziomie 29 zł.
- Piątkowa sesja wyraźnie pokazała, że drobni inwestorzy zdali sobie sprawę, że Ferrovial będzie dążył do jak najtańszego przejęcia kontroli nad Budimeksem i zaczęli wyprzedawać akcje po cenie znacznie wyższej niż w wezwaniu. Jednak pojawił się duży popyt, który generowali przede wszystkim inwestorzy finansowi. Umacniają oni swoją pozycję, chcąc przekroczyć próg 20% kapitału - powiedział PARKIETOWI jeden z analityków branży budowlanej. Jego zdaniem, konflikt między akcjonariuszami mniejszościowymi a Ferrovialem wydaje się coraz bliższy. Przypomnijmy, że według ostatnich oficjalnych danych (na koniec 2001 r.) udział OFE w kapitale Budimeksu przekraczał 15%.
Według naszych informacji, jednym z poważniejszych sprzedających było w piątek Miasto Poznań, które stało się akcjonariuszem Budimeksu po wchłonięciu przez giełdową spółkę Budimeksu Poznań. Miasto posiadało 356 tys. walorów warszawskiego holdingu. Już w grudniu ub.r. rada Poznania nakazała zbycie tego pakietu. Zlecenia sprzedaży akcji przez Miasto Poznań stanowiły ponad połowę piątkowego obrotu, który wyniósł 33 mln zł. Właściciela zmieniło 558 tys. walorów. To najwyższy wolumen od września 1998 r.
Stroną popytową nie był na pewno Ferrovial. Hiszpanie nie mają bowiem na razie zamiaru zwiększać znacząco swojego udziału, o czym świadczy niska cena wezwania. Tym bardziej nie zależy im na kupowaniu papierów po 29-30 zł.
Zarząd Budimeksu pozytywnie ocenił