Patrząc na wykres kontraktów od początku lutego widać, że cały czas poruszamy się w okolicach poziomu 1380 pkt. Odchylenia już ponad miesiąc nie przekraczają około 30 pkt. Jedyny taki przypadek miał miejsce pod koniec lutego. Oczywiście, technika gry w przypadku trendu bocznego jest bardzo prosta - od ściany do ściany.

Problem jednak zawsze występuje w momencie, gdy przychodzi nam wyznaczyć poziomy, od których kontrakty będą się odbijać. Z reguły, gdy taki trend horyzontalny staje się dla większości rynku bardzo czytelny, dochodzi właśnie do silniejszego wybicia. Chyba wielu inwestorów nie może się już tego doczekać, bo kręcenie się przez półtora miesiąca wokół jednej wartości nie tylko jest nudne, ale także utrudnia przyzwoity zarobek.

Pamiętajmy jednak, że im dłuższa konsolidacja, tym silniejsze późniejsze wybicie. Liczba otwartych pozycji na wszystkich seriach (mimo ich zmiany) osiągnęła wartości powyżej 22 000. Bardzo wielu inwestorów zajmuje pozycję i czeka na jakiś większy ruch. Skoro przez tyle tygodni kręcimy się wokół jednego poziomu, to nie ma powodu ani do ucinania strat, ani do realizacji zysków. To właśnie tak duża liczba otwartych pozycji powoduje później zdynamizowanie ruchu.

Pozostaje teraz problem określenia prawidłowego kierunku. Tutaj sprawa się już nieco bardziej komplikuje, bo ewidentne oznaki słabości naszego rynku mają się nijak do silnych trendów wzrostowych na rynkach zagranicznych. Po wczorajszej sesji niedźwiedzie zyskały przewagę, schodząc pod wsparcie 1387 pkt. i średnią kroczącą z 55 sesji. Dalej jest to jednak w okolicach poziomu równowagi i do zajmowania większych pozycji zachęcić mogłoby chyba dopiero wybicie nad/pod wyrysowane na powyższym wykresie linie trendu. Po cichu liczę na to, że po wzrostach na zagranicznych giełdach, jakiś spekulacyjny fundusz będzie chciał skorzystać z okazji, że mamy nieco do nadrobienia lub ZUS przestanie opóźniać wysyłanie składek do funduszy i byki nadrobią ostatnie zaległości. Poczekajmy jednak spokojnie na wybicie i określenie kierunku. Na razie od półtora miesiąca mamy horyzont.