Pogłoski o możliwym wezwaniu na pozostające w wolnym obrocie akcje Dębicy odżywają co kilka miesięcy. Ostatnio coraz więcej uczestników rynku kapitałowego skłania się ku takiemu scenariuszowi, obserwując konflikt pomiędzy akcjonariuszami mniejszościowymi i inwestorem strategicznym w konkurencyjnym Stomilu Olsztyn.
- Powiedziałbym, że współpraca z akcjonariuszami mniejszościowymi układa się poprawnie. Próbujemy bowiem stworzyć akceptowalne przez obie strony relacje - stwierdził prezes Kaplan. Dodał, że w ostatnim czasie nie było negatywnych sygnałów ze strony akcjonariuszy mniejszościowych odnośnie do działalności Dębicy i jej inwestora strategicznego. Przypomnijmy, że to właśnie zarzuty o transfer zysków ze Stomilu przez Michelina był początkiem trwającego już kilkanaście miesięcy konfliktu.
Dębica ponosi na rzecz Goodyeara z tytułu wszelkich opłat 4% łącznych przychodów (o 1 pkt. proc. mniej niż olsztyński konkurent). - To standard dla wszystkich spółek w naszej grupie. Podobnie jak wysokość cen transferowych, która jest taka sama dla wszystkich producentów w koncernie - zaznaczył prezes Kaplan.
Większość analityków branży oponiarskiej uważa jednak, że brak konfliktu w akcjonariacie dębickiej firmy wynika z kontrolowania przez Goodyeara większej niż oficjalnie liczby akcji. - Posiadamy 60% kapitału Dębicy i tyle akcji kontrolujemy. I z tego co mi wiadomo, nie mamy żadnych porozumień z innymi akcjonariuszami - powiedział prezes Kaplan.
Pytany o możliwość wycofania spółki z giełdy, przedstawiciel Goodyeara stanowczo zaprzeczył. - Dębica jest bardzo ważnym przedsiębiorstwem na polskim rynku. Jej prezes Zdzisław Chabowski stworzył firmę, z której wasz kraj może być dumny. Z tego powodu wierzę, że spółka powinna mieć stałe miejsce zarówno w życiu gospodarczym, jak i na warszawskiej giełdzie - dodał prezes Kaplan.