Przedsiębiorstwo utraciło płynność finansową, ponieważ od października 2001 roku stoczni nie udało się zawrzeć umowy na kredytowanie budowy statku i nie ma pieniędzy na dalszą budowę zakontraktowanych już statków. Rozmowy w sprawie uzyskania kredytów prowadzone są z dziewięcioma bankami. W poniedziałek, podczas kolejnego spotkania, nie udało się zawrzeć porozumienia. Przedstawiciele banków ustalili jedynie, że liderem wierzycieli w rozmowach z zarządem stoczni będzie przedstawiciel Banku Rozwoju Eksportu SA. Zgodnie z zasadami finansowania budowy statków stocznia po podpisaniu z armatorem umowy zaciąga kredyt w banku na realizację zadania. Armator natomiast wpłaca na konto w banku zaliczkę, z której jednak stocznia nie może korzystać do czasu zakończenia prac przy konkretnym etapie budowy i odebrania prac przez armatora. Obecnie w stoczni budowanych jest 16 statków finansowanych z wcześniej zaciągniętych kredytów. Według zarządu stoczni przyczyny utraty płynności finansowej to m.in. utrzymujący się od roku niski kurs dolara, co uderza w eksporterów (Porta Holding szacuje, że z tego powodu nie uzyskała 120 mln zł przychodu) oraz koszty poniesione na niezbędną modernizację pochylni i budowę prototypowych statków - razem około 100 mln zł. Ostatecznie rok 2001 zakończył się dla Porty Holding zyskiem netto w wysokości 8,6 mln zł, a dla samej stoczni stratą około 98 mln zł. Stocznia zadłużona jest wobec wierzycieli (m. in. Zakładów Cegielskiego w Poznaniu, które produkują silniki do statków budowanych przez Stocznię Szczecińską) na około 280 mln zł. Stocznia Szczecińska SA wchodzi w skład holdingu Porta Holding SA, do którego należy ponad 30 spółek sektorów: budowy okrętów, paliwowego, logistycznego oraz innych, m. in. rolnego.(PAP)